niedziela, 2 lipca 2017

Na tropie “domowych obiadków” w KUCHNIA POLSKA

Ostatnio mam fazę na chodzenie do barów mlecznych, stołówek i innych jadłodajni, które chwalą się, że serwują tanią domową kuchnię. Co z tego wynikło?


Szyld Kuchni Polskiej


Gdy stanie się przed wejściem Kuchnia Polska raczej nie zachęca. Metalowe krzesła i ceraty na okrągłych stolikach. Widok jak z prowincjonalnego baru w latach 90- tych. W środku lodówki z potrawami, które pomimo dziwności tego pomysłu wyglądają całkiem apetycznie.

Potrawy w Kuchni Polskiej


Zdecydowałam się na pierogi ruskie w cenie 10 zł za sporą porcje. Szczerze mówiąc dupy nie urwały… Niektóre były rozgotowane, ciasto za miękkie i zdecydowanie za duża ilość cebuli w środku. Zjadliwe, ale więcej nie zamówiłabym ich.

Pierogi ruskie


Panie, które tam pracowały były dość ciekawym zjawiskiem, bo chyba bawiły się w dobrego  i złego gline względem klientów. A właśnie, co do klientów, to dopiero był pawilon osobliwości: od eleganckich panów w garniakach po ulicznych żuli. W przypadku tych ostatnich zachowanie obsługi mogłoby być uzasadnione, ale ja przecież jak żul nie wyglądam.

Wnętrze Kuchni Polskiej

Podsumowując, Kuchnia Polska jest dość dziwnym miejscem i w sumie nie wiem, komu mogłabym je polecić…  Z jednej strony nie widzę powodu do wystawienia złej recenzji, a z drugiej wszystko było nie tak.

Ogólna ocena 2/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz