poniedziałek, 29 grudnia 2014

PIEROGARNIA ZAPIECEK


Jak co roku święta= pierogi. Tym razem na świąteczne pierogi poszłam do Zapiecka. Znam tą pierogarnie od 5 lat i wiele się w tym czasie zmieniło. Zrezygnowali z plastikowych talerzy
i  sztućców na rzecz prawdziwych, poszerzyli ofertę o na przykład pierogi z łososiem
i szpinakiem (nie polecam) i pierogi z jeleniem (polecam! Genialne są!). 
Na zdjęciu pierogi wegetariańskie z brokułami i kukurydzą, które również radze spróbować (pół porcji za 5, 50 zł). Poza tym uwielbiam też pierogi kresowe, czyli z kasza i wątróbką.



Niestety na gorsze zmieniły się ceny, a właściwie na wyższe. Ale w dalszym ciągu koszt jednej porcji pierogów nie przekracza 20 zł, czyli nie jest źle. 
Wystrój jak przystało na obecny czas z elementami świątecznymi, ale na stałe motywem przewodnim jest swojska polska gospoda, co dobrze komponuje się z serwowanymi pierogami. 



W lokalu zawsze jest spory ruch i raczej ciężko o miejsce, bo stolików jest mało, ale naprawdę warto poczekać. Niestety obowiązuje samoobsługa, ale panie są miłe, a na jedzenie nie czekamy długo. 
Podsumowując, Zapiecek zdecydowanie polecam nie tylko na święta, ale również, na co dzień, jednak nie jest to miejsce na długie romantyczne kolacje, a raczej na szybki obiad.
Ogólna ocena: 8/10 odjęłam za podwyżkę cen i samoobsługę. 





wtorek, 23 grudnia 2014

WESOŁYCH ŚWIĄT


Drodzy czytelnicy, życzę Wam wszystkich wesołych świąt, dużo prezentów pod choinką i nieliczenia kalorii przy stole. Bawcie się dobrze :)


czwartek, 18 grudnia 2014

KIERMASZ ADWENTOWY


W zeszłym roku pisałam o Kiermaszu Świątecznym. W tym wybrałam się również na Kiermasz Adwentowy pod Galerie Krakowską. Jak się dowiedziałam Adwentowy od Świątecznego różni się tym, że kończy się 24 grudnia w dzień Wigilii a nie tak jak Świąteczny 26 grudnia.

Na kiermasz u oprócz różnego rodzaju świątecznych cudeniek (mniej najbardziej urzekły wieńce z piórkami) można tez coś zjeść. 


Ja wybrałam oscypka z grilla z żurawiną (3, 50zł). Był troszkę przypalony, ale dobry, Mówi to Wam góralka z Orawy, dla której oscypki to codzienność, więc naprawdę nie mógł źle smakować. 

Jako bonus do dzisiejszego świątecznego wpisu postanowiłam dodać parę zdjęć z wydarzenia, które ucieszyło mnie do granic możliwości i pozwoliło poczuć magię świąt. Oczywiście chodzi mi
o ciężarówkę Coca-Coli stojącą w niedziele na krakowskim Rynku Głównym. Marzyłam żeby zobaczyć ja na zywo i oto jest :)




czekoladowe narzędzia
COCA-COLA









środa, 10 grudnia 2014

GTW W PODRÓŻY BERLIN Hotel Art'Otel Berlin Mitte


Dzisiaj będzie o hotelu, na który padło w Berlinie. Muszę przyznać, że był to najlepszy hotel, w jakim do tej pory przyszło nam nocować. Wszystko jest na plus, a szczególnie obsługa. W życiu nie miałam tak profesjonalnej, miłej i uczynnej obsługi i tak dokładnie posprzątanego pokoju oraz minibarku uzupełnianego na bieżąco.
A śniadanie było wprost śniadaniem mistrzów! Chce takie codziennie. 
Dodatkowo nowoczesny i elegancki wystrój zarówno pokoju jak
i wszystkich pomieszczeń wspólnych. Jedynie nasza łazienka miała odrobinę obniżony standard, ale dało się przymknąć na to oko. 
Lokalizacja idealna dla turystów, blisko Aleksanderplatz i stacja metra zaraz pod wejściem do hotelu.
Jednakże za luksus się płaci i hotel tani nie był... Ale nie żałuje ani jednej wydanej na niego złotówki.
Podsumowując jak Berlin to Art'Otel Berlin Mitte.
Ogólna ocena 10/10.



a to widok z okna




poniedziałek, 1 grudnia 2014

GTW W PODRÓŻY BERLIN Wurst :)


Będąc w Berlinie nie mogliśmy nie zjeść tradycyjnej kiełbaski, czyli wursta.

.

Zdecydowaliśmy się na currywurst za 3 euro w budce pod Reichstagiem i ruszyliśmy na spacer po Tiergarten.


Kiełbaski był pyszne i dość pikantne, a pan, który nam je sprzedawał miły. Obok budki były stoły, przy których można było usiąść, ale nie skorzystaliśmy.
Ogólna ocena wurstów, 7/10 bo trochę drogie, jak wszystko
w Berlinie ;)




wtorek, 25 listopada 2014

GTW W PODRÓŻY BERLIN Transport i Przewodnik


Guten Tag! Jak wspominałam długo bez podróżowania nie wytrzymałam i po ostatnim weekendzie w Berlinie mam parę wpisów. Tym razem zacznę od transportu i przewodnika, który kupiłam. 


Zdecydowaliśmy się na podróż Polskim Busem głownie ze względu na cenę i czas dojazdu. To było moje pierwsze spotkanie z tym przewoźnikiem i na pewno nie ostatnie, ponieważ jestem zadowolona. Jednakże mam parę uwag. Po pierwsze wi- fi, którym się reklamują nie działa prawie w ogóle i osobiście przeszkadza mi brak siateczek na siedzeniu przede mną. Po drugie w drodze do Berlina kierowca nie zapowiadał przerw i nie wiadomo było, kiedy można wyjść a kiedy nie i ponadto nie działały lampki nad fotelami. Po trzecie w drodze powrotnej ani autokar ani toaleta nie były posprzątane. Jednakże niska cena trochę zrekompensowała mi te minusy.
Ogólna ocena 6/10.

Teraz o przewodniku. Tym razem padło na serie PascalGo! Sygnowaną przez Skodę. Niestety nie kupię już więcej przewodnika z tej serii. Pomimo niskiej ceny (11 zł) i podstawowych informacji dotyczących zabytków i miasta oraz mapki metra jestem zawiedziona rażącymi niedociągnięciami. Po pierwsze za mało informacji dotyczących niemieckiej kuchni i trunków. Prawie wszystkie ceny biletów wstępu są w przewodniku mocno zaniżone. Nie ma tak istotnych rzeczy jak informacje o konieczności rezerwacji w restauracji na Wieży Telewizyjnej i rezerwacji wejścia do Reichstagu. Na próżno szukać też można innych mapek niż centrum Berlina wschodniego i zachodniego, choć w przewodniki są opisane zabytki również innych dzielnic, do których z centrum nie jest daleko nawet piechotą. I na koniec coś, co było dla nas totalnym zaskoczeniem, a powinnam przeczytać o tym
w przewodniku: w Berlinie wszystkie sklepy i galerie handlowe
w niedziele są zamknięte. Na cztery spusty. Wpadłam w rozpacz, gdy stanęłam po praz pierwszy w życiu przed drzwiami do, Primarka, które niestety były zamknięte, bo była niedziela. Już nie wspominając o tym, że oprócz pamiątek nie dało się nic kupić tego dnia. Gdyby w przewodniku o tym napisali przygotowalibyśmy się na to.
Ogólna ocena: 2/10.
Następne wpisy z Berlina będą traktować o hotelu i oczywiście
o kiełbaskach :)





środa, 19 listopada 2014

AL CAPONE


Przerwa od wpisów dotyczących podróży, ale nie na długo ;) Tym czasem jesteśmy
w Krakowie i jemy włoskie jedzenie w restauracji Al Capone. 

To, co z jednej strony najbardziej mi się tam podobało to wystrój, ponieważ bardzo dobrze współgra z nazwą. Zadbano nie tylko
o mafijno- włoski wygląd lokalu, ale również o muzykę i o strój kelnerki. To wszystko rekompensuje kiepskie pierwsze wrażenie wytworzone przez meksykański fast food który znajduje się
w pierwszej części pomieszczenia zajmowanego też przez Al Capone.

Obsługa bardzo miła i kompetentna, ceny przystępne, jedzenie natomiast na średnim poziomie. Zamówiłam lasagne i muszę przyznać, że jadłam lepsze a za 19 zł spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego.


Mój chłopak zamówił pizzę, która z powodzeniem nadaje się dla jednej głodnej osoby. Była dobra, ale nie jakoś specjalnie wybitna. Genialne za to były nazwy każdej pizzy: imiona włoskich mafiozów znanych z filmów.


Podobał mi się pomysł herbaty z Florencji podawanej
w czajniczkach. Nie wiem czy naprawdę jest z Florencji, ale to nie ważnie, bo jest pyszna.
Podsumowując: Al Capone polecam głównie ze względu na herbatę z Florencji i myślę, że jest to dobre miejsce na obiad z przyjaciółmi.

Ogólna ocena 7/10.




czwartek, 13 listopada 2014

GTW W PODRÓŻY Grecja KORFU- przewodnik


To już ostatni wpis z podróży na Korfu. Z racji tego, iż tym razem nie kupiłam przewodnika z serii Pascal Lajt sygnowanego przez Itakę tylko z serii Dookoła świata i chciałabym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami na jego temat.

W dalszym ciągu jedną z najważniejszych rzeczy podczas wyboru był format- taki, aby mieścił się w torebce. Zwracałam tym razem również szczególną uwagę na cenę i udało mi się go kupić tylko za około 13 zł, czyli taniej niż Pascal Lajt. Dookoła świata posiada wszystko, co przewodnik posiadać powinien: słowniczek, mapki, najważniejsze przydatne informacje, trochę historii, informacje o regionalnej kuchni. Nowością dla mnie był rozdział poświęcony przyrodzie
i artystom z Korfu. Podobało mi się również, że opisywane
w podręczniku lokale zostały podzielone na trzy kategorie biorąc pod uwagę obowiązujące w nich ceny. 
Co prawda przyzwyczajenie się do układu przewodnika zajęło mi dłużej niż zwykle. Na początku wydawał się bardzo chaotyczny,
a szczególne rozdziały opisujące miejsca warte zobaczenia na poszczególnych częściach wyspy. Ale po parunastu przewertowaniach wiedziałam już, co i jak, a nawet podział przewodnika ze względu na części Korfu okazał się niezwykle pomocny, szczególnie, gdy chcieliśmy znaleźć warte zobaczenia plaże, które autorzy dobrze i ciekawie opisali.
Podsumowując polecam przewodniki z serii Dookoła świata. A jeśli czeka Was długa podróż to bez problemu znajdziecie czas, aby odnaleźć się
w specyficznym układzie tego wydawnictwa.
Ogólna ocena 9/10.



poniedziałek, 3 listopada 2014

GTW W PODRÓŻY GRECJA Igoumenitsa


Przed wypłynięciem na Korfu spędziliśmy chwilę czasu
w portowym mieście Igoumenitsa gdzie urzekła mnie restauracja
z dachem porośniętym winoroślą.

To właśnie tam wypiłam moją pierwszą grecką cafe frappe, która smakowała wyjątkowo.



Obsługiwał nas przeuroczy stary Grek, który nie mówił po angielsku i prawdopodobnie był właścicielem restauracji. Wystrój prosty, ale ładny i te winogrona na dachu tarasu, w których  się zakochałam. 


Podsumowując zdecydowanie polecam to miejsce. Jeśli będziecie mieć, chwilę do odpłynięcia promu wybierzcie się tam, chociaż na kawę.
Ogólna ocena 9/10.







poniedziałek, 27 października 2014

GTW W PODRÓŻY Grecja KORFU Calypso


Ciekawostką związaną z dzisiejszym wpisem jest to, że Odyseusz uciekł przed nimfą Kalipso właśnie na Korfu gdzie znalazła go córka króla mieszkających tam Feaków i był to jego ostatni przystanek na drodze do rodzinnej Itaki.

Pod koniec naszego pobytu na Korfu zachciało się nap deseru lodowego podawanego w pucharku. I okazało się, że prawie nigdzie coś takiego nie jest serwowane. W końcu w kawiarni Calypso poprosiliśmy o parę gałek lodów w pucharku..


Niestety nie był to najlepszy pomysł, ponieważ nie były one warte swojej ceny. Obsługa 
w lokalu niestety gorsza od innych grackich restauracji. Wystrój, co prawda ładny, ale mało przytulny i nie ratował tego nawet piękny widok.



Podsumowując po pierwsze, jeśli będziecie na Korfu w Ipsos po prostu kupujcie lody
w wafelku na gałki, po drugie nie koniecznie odwiedzajcie Calypso, no chyba, że bardzo chcecie.
Ogólna ocena: 6/10