środa, 25 maja 2016

Śniadanie w Krakowie PIEKARNIA CUKIERNIA ZABOROWSCY


Cukiernie Zaborowscy znam od dawna, ich wyroby. Towarzyszą mi od samego początku mojej bytności w Krakowie, ponieważ jedna
z nich znajdowała się na ulicy, na której kiedyś mieszkałam. Nie mogło wiec zabraknąć ich w moim śniadaniowym cyklu.


W dzień śniadania u Zaborowskich skusiłam się na drożdżówkę
z pieca. Maślane ciasto faktycznie było jeszcze ciepłe jakby dopiero wyciągnięte z pieca, sprawiało, że słodki serek ze środka cudownie rozpływał się w ustach, a kruszonka z wierzchu pachniała jeszcze mocniej niż zazwyczaj. To był dobry wybór. Kawa natomiast była kiepską decyzją, ponieważ wydałam 6 zł na okropną i do tego małą kawę. U Zaborowskich maja na prawdę pyszne wypieki, dlatego się cenią i należą do średniej półki cenowej, ale zdecydowanie warto wydać to 1, 60 a nawet więcej za smak drożdżówki z pieca. 


Nie cenią za to obsługi. Ta pani ruszała się tak wolno, że nawet nie chce myśleć jak mało musi zarabiać skoro aż tak brak jej motywacji do pracy. Jeżeli się gdzieś spieszę to nigdy nie kupuje przekąski
u Zaborowskich, bo wiem, że się spóźnię.



W piekarni możemy usiąść i rozkoszować się smakiem słodkości. Wystrój jest surowy i modny, nie przytłacza tego miejsca, ani tez nie zachęca. Niestety siedzenie przy stoliku obok kolejki, z której ludzie patrzą, co i jak jesz nie należy do przyjemnych. Zalecałabym mniej stolików, ale więcej prywatności dla klientów. Sytuacje wystroju na szczęście odrobinę ratuje wielka fototapeta z widokami Krakowa. Lubię nawiązania do miasta, w  którym znajduje się lokal a tu są wyjątkowo trafne.



Podsumowując to polecam Zaborowskich ze względu na smak wypieków, ale nie decydujcie się na zjedzenie ich na miejscu.
A ponadto uzbrójcie się w cierpliwość, gdy chcecie kupić na wynos.
Ogólna ocena 6/10.










wtorek, 17 maja 2016

ATELIER


Mam szczęście w konkursach organizowanych przez All In Card ponieważ wygrałam już drugi bon. Tym razem do modnego Atelier na krakowskim Kazimierzu.


Miejsce modne, więc wystrój też musi być w trendach. Duże szare sofy i żywe kolory na poduszkach, których jest cale mnóstwo oraz ocieplające wnętrze drewniane stoły świetnie sprawdzają się w tak ogromnym lokalu, który jest ciągle pełny. Do tego dizajnerskie miejsca do siedzenia na oknach i jeden z najlepiej urządzonych ogródków, jakie widziałam.


Idąc za ciosem modnie musi być też w menu, dlatego jeśli sernik to z ciastkami Oreo, które są ostatnio bardzo trendy, lodami, orzechami i sosem karmelowym. Prawdziwa bomba słodkości. Sernik trochę za bardzo się kruszył, ale był na prawdę pyszny, szczególnie ta część z Oreo. Uwielbiam sernik i uwielbiam te ciasteczka, a więc dla mnie to połączenie idealne.


W ramach wygranego bonu do dowolnego deseru dostałam kawę gratis. O ile klasyczna biała kawa w Atelier niczym się nie wyróżniała to ciasteczko, które do niej dodają było genialne. Pyszne, mięciutkie, ale nie kruche i finezyjnie wyglądające. Pierwszy raz takie jadłam. 


Już niejednokrotnie pisałam, że za nowe trendy płaci się sporo. Zapłaciłam 12 zł, ale gdyby nie bon to biała kawa i sernik kosztowałyby mnie aż 21 zł. Mam nadzieje jednak, że bycie nie miłym nie jest w modzie i to tylko zły dzień kelnerki sprawił, że poziom obsługi był kiepski.
Podsumowując, Atelier sprawdzi się, jako miejsce na ciacho z przyjaciółką. O ile znajdziecie wolny stolik i będziecie mieć sporo kasy albo kupon zniżkowy.
Ogólna ocena 7/10.






niedziela, 15 maja 2016

Śniadanie w Krakowie PIEKARNIA ZAKĄTEK


Nazwa tej piekarni idealnie pasuje do rzeczywistości. To prawdziwy zakątek. Jest tam mało miejsca i nie ma stoliczków do siedzenia, ale wypieki są na prawdę pyszne.
Do Zakątka po prostu wchodzimy, kupujemy pysznego, dobrze wypieczonego rogalika ze słodkim kremem czekoladowym
i posypką z chrupiących orzeszków oblanych cudownym karmelem i wychodzimy. Niestety taka przyjemność z Zakątka na śniadanie jest nieco droższa niż te w innych piekarniach. 


W Zakątku oprócz małego metrażu, dość wygórowanych cen
i dobrego pieczywa maja tez bardzo miła obsługę.  
 


Ogólna ocena 6/10.






sobota, 14 maja 2016

PINO


Uwielbiam eksperymentować i poznawać wszelkie nowości. Dotyczy to zarówno nowych miejsc jak i nowych smaków. Restauracja Pino idealnie się do tego nadaje. Gdy tylko zobaczyłam w karcie policzki wieprzowe z fasolką szparagową i puree od razu wiedziałam, że ich spróbuje. Mojego wyboru nie pożałowałam. Mięso okazało się bardzo delikatne w smaku i rozpływało się
w ustach a dobrze przyprawione dodatki nadawały daniu wyrazistości.


Kolejną eksplozją nieznanego smaku była pizza z figą. Nie mogłam się oprzeć, bo figa to jeden z moich ulubionych owoców. Jej słodycz przyjemnie przełamywała i zarazem dopełniała pozostałe słone dodatki i ciasto.




Jeżeli nie przepadacie za takimi smakowymi wycieczkami
w nieznane Pino oferuje również tradycyjne potrawy. Na przykład pikantnego burgera z frytkami. I nie żartują pisząc, że jest pikantny.


Gorąco polecam też makrelę. Muszę przyznać, że to najlepsza ryba, jaką do tej pory jadłam. Aksamitna i idealnie doprawiona, urozmaicona wieloma pysznymi dodatkami jak ziemniaczki opiekane, które uwielbiam. I przede wszystkim nie miała ani jednej ości! A to właśnie ości odstraszają mnie od ryb, choć tak bardzo lubię je jeść.


Jak widać na zdjęciach wszystkie dania są pięknie i elegancko podane, jak również widać porcje są małe. Do tych dwóch składników należy dodać jeszcze trzeci- miłą i profesjonalną obsługę i sumą tego działania są wysokie ceny. Niestety.


W kwestii wystroju Pino ma modny industrialny dizajn z dużą ilością metalowych akcentów, który został przełamany ciepłym drewnem, co w tak ogromnym wnętrzu sprawdza się idealnie. Do tego antresola oraz stoliki w oknie i lokal już skradł moje serce.


Podsumowując mała, elegancka i droga kolacja z przyjaciółmi lub drugą połówką to doskonała okazja do odwiedzenia Pino.
Ogólna ocena 8/10.