poniedziałek, 26 grudnia 2016

KUCHNIA SMAKOSZA, czyli świąteczny pierwszy raz w sklepie z gotowymi daniami



Tego roku w grudniu jestem bardziej niż zwykle zabiegana. Realizuje mnóstwo projektów i brakuje mi czasu na wszystko, myślałam ze zabraknie mi go również na świąteczny wpis
z pierogarni. Na szczęście znalazłam pośrednie rozwiązanie.
Z braku czasu na szukanie i wyprawę do restauracji skorzystałam z oferty sklepu z gotowymi daniami.
Przy okazji zwiedziłam Plac na Stawach, który do tanich nie należy.




Jest to klasyczny targ, na którym możemy kupić nie tylko świeże owoce i warzywa, ale właściwie wszystko. Szczególnie zachwyciło mnie stoisko z bakaliami.






Na Placu na Stawach znajduje się sklepik o nazwie Kuchnia Smakosza gdzie wybrałam się po pierogi. W środku oprócz sporej kolejki zastałam drewniane ściany, stolik i krzesła. Zapewne są tam po to, aby usiąść czekając w długim ogonku no, bo przecież nie po to, aby zjeść zimne potrawy, chyba, że odgrzewają je na miejscu.







Sprzedaje tam bardzo miła pani, a ceny są zabójczo niskie: za 10 pierogów (5 ruskich i 5 ze szpinakiem) zapłaciłam tylko 7, 16zł.
Za taką cenę spodziewałam się katastrofy, a dostałam najlepsze pierogi, jakie w życiu jadłam. Odpowiednio ugotowane. Miękkie
i delikatne ciasto rozpływało się w ustach. Farsz, którego było duuużo był idealnie przyprawiony. Czosnek podkreślał smak drobno pokrojonego szpinaku, a pieprz nadawał wyrazu dobrze połączonej masie w pierogach ruskich. Delicje!





Podsumowując polecam wycieczkę po świąteczne pierogi na Plac na Stawach do Kuchni Smakosza. Wiem, że to kawał drogi, ale nie pożałujecie.

Ogólna ocena 10/10.




piątek, 23 grudnia 2016

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

Wszystkim moim czytelnikom i odwiedzającym życzę Wesołych Świąt!


czwartek, 22 grudnia 2016

OJCZYSTA CZYSTA, czyli proste rozwiązania są najlepsze

WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH





Niedawno widziałam się z moja przyjaciółką Kamilą. Szukałyśmy miejsca na ploty przy drinku. Kamcia zaproponowała Ojczystą Czystą.
- No, co ty?! Przecież ja nie lubię czystej wódki!- odparłam.
W odpowiedzi usłyszałam, że nie będziemy pić czystej, tylko drinki i na pewno nie pożałuję. Skusiłam się. W końcu trzeba poznawać nowe miejsca, aby potem pisać o nich na blogu.
Usiadłyśmy na miękkiej i wygodnej kanapie. Jednej z wielu
w długim, ale miłym dla oka wnętrzu. Słyszałam, że ciężko jest zaaranżować tego typu pomieszczenie, tu jednak projektant poradził sobie całkiem nieźle. Jest funkcjonalnie (nie obijamy się o krzesła czy stoliki idąc do baru) i ładnie.



Kamila zamówiła dwa drinki: likier kukułka i cola. Proste połączenie, bez kombinacji, a jednak takie dobre. Drinki okazały się wyśmienite- delikatnie słodkie. Gdyby dodać do nich po plasterku cytryny byłyby perfekcyjne. Przy tym wszystkim jeden kosztował tylko 9 zł i przygotowane zostały przez sympatycznego barmana.



Podsumowując, zachęcam do odrobiny (tylko odrobiny) patriotyzmu i odwiedzenia Ojczystej Czystej na likier kukułkowy z colą.
Ogólna ocena 8/10.

Lubicie polskie alkohole?

wtorek, 20 grudnia 2016

Śniadanie w Krakowie: POD TELEGRAFEM


Powiem Wam szczerze, że nie mogę przestać myśleć o tych wszystkich pysznościach, które spróbowałam (lub jeszcze nie zdążyłam spróbować) w Pod Telegrafem.
Wygląd tych wypieków zdecydowanie zachęca, aby zostać się stałym klientem cukierni.  To może tłumaczyć długie kolejki
i ciągły ruch w lokalu.



Niestety z powodu takiego oblężenia zjedzenie na miejscu, przy jednym z znajdujących się tam stoliczków nie należy do przyjemności. 



Wszyscy z kolejki się na mnie gapili, gdy jadłam pyszną, słodką drożdżówkę z budyniem i śliwkami posypaną chrupką kruszonką.


Dlatego babeczkę z budyniem i wiśnią postanowiłam zabrać do domu i tam delektować się jej smakiem. Była wyśmienita! Kruche i delikatne słodkie ciasto pękało przy każdym kęsie odkrywając kremowe nadzienie ułożone w osobliwy sposób. Spodziewałam się pomieszanych, że sobą masy wiśniowej i budyniu. Jednakże oba kremy były położone obok siebie, co dało ciekawy efekt przejścia smaków. Jakie to było dobre i kosztowało jedyne 2,90. Cena porównywalna do drożdżówki, ale smak lepszy.



Obsłudze piekarni nie mam nic do zarzucenia, są mili.
Podsumowując bardzo żałuję, że rzadko bywam na ulicy Szlak, bo chętnie jadałabym w Pod Telegrafem częściej.
Ogólna ocena: 8/10.
Przy tworzeniu tego wpisu doszłam do wniosku, że chyba lubię masę budyniową, gdyż często kupuję wypieki właśnie z budyniem. Nie zwróciłam na to wcześniej uwagi. Podzielacie moje upodobanie?


środa, 14 grudnia 2016

CORTO, czyli nie- sieciowa kawa to go


Amerykańska moda na picie kawy na wynos na dobre zagościła
w naszym kraju. Sama chętnie się w nią wpisuje nie tylko, dlatego, że to fajnie wygląda, ale głównie, dlatego, że jestem strasznie zabieganą osobą.
Wśród sieciowych kawiarni, które zdominowały rynek można znaleźć kilka rodzynków, które nie mają umów franczyzowych. Jednym z nich jest, Corto na ulicy Krowoderskiej. 
Mała kawiarenka z raczej prowizorycznym miejscem o siedzenia na wysokich krzesłach przy oknie. Urządzona w nowoczesnym stylu, dość ascetycznie, ale ze smakiem i modnie.



Sympatyczna pani, która tam pracuje akurat łapała ostatnie promienie słońca, gdy przyszłam, dlatego chwilę jej zajęło zanim zauważyła, że ma klienta, rozbawiło mnie to :) 
Zamówiłam białą kawę, kosztowała 7 zł i smakowała raczej kiepsko. Zbyt gorzka, za mało mleczna i dopiero spora ilość cukru sprawiła, że mogłam ją wypić. Do tego rozmiar kubeczka był mikroskopijny.


Podsumowując świetnie, że są takie małe lokale typu caffe to go, ale jeśli Corto chce przetrwać w świecie opanowanym przez sieciówki musi przede wszystkim zainwestować w większe kubeczki i popracować nad smakiem napoju, którym je napełniają, oby tylko po brzegi.
Ogólna  ocena 4/10.