poniedziałek, 20 lipca 2015

THE STAGE


Ogólnie rzecz biorąc mistrzem, jeśli chodzi o bilard to ja nie jestem. A wręcz przeciwnie... Ale to nie znaczy, że nie lubię grać. The Stage idealnie się do tego nadaje. Mają bardzo dużo stołów, przez co unikniemy kolejki.



Do tego atrakcyjne promocje (w poniedziałki godzina gry za darmo), zniżki studenckie (godzina gry 15 zł) i ceny ze średniej półki (7 zł za lanego Carlsberga).




Obsługa jest bardzo miła i uczynna, jest sporo miejsc do siedzenia, która są bardzo wygodne. Wystrój w pełni współgra z bilardowym klimatem lokalu, bo na półkach pod sufitem stoi całe mnóstwo pucharów. Do tego zakochałam się w regale na książki umieszczonym wokół telewizora. Musze taki mieć u siebie
w mieszkaniu! Kiedyś... Pomimo tych wszystkich zalet w cale nie jest tam tak tłoczno, co z resztą widać na zdjęciach. Właściwie nie ma się, do czego przyczepić, no może jedynie do braku szyldu.




Podsumowując jak na bilard to do The Stage i to najlepiej
w poniedziałek! Fajne miejsce do spotkania i gry całą ekipą przyjaciół.
Ogólna ocena 9/10.







niedziela, 19 lipca 2015

KOCIA KAWIARNIA



Jeśli myślicie, że to tylko nazwa, to się mylicie. Kocia Kawiarnia to pierwsze takie miejsce w Polsce, jedyne i niepowtarzalne, gdzie można przyjść i pobawić się z żywymi kociakami mieszkającymi
w lokalu. Koty są oczywiście zaszczepione, a kawiarnia spełnia wszelkie wymogi bezpieczeństwa. Do tego obowiązuje nas surowy regulamin, który mówi, że przed głaskaniem kota należy umyć ręce, że nie wolno dokarmiać kociaków ani zmuszać do zabawy. Nad przestrzeganiem regulaminu czuwa personel, który przygląda się klientom i ich upomina w razie potrzeby, co szczerze mówiąc bywa troszkę irytujące, bo po pewnym czasie czułam się trochę jak
w przedszkolu: "tego nie rób", "tamtego nie dotykaj". Wiem, że to potrzebne, ale myślę, że może też odstraszyć.



Ogólnie idea stworzenia takiego miejsca bardzo mi się podoba. Kocham koty i knajpy. Idealnie połączenie! Do tego cały lokal jest przystosowany dla kotełków. Mają drapaki, zabawki, kojce do spania, zabezpieczenia żeby nie wychodziły przez okno czy nie wchodziły pod meble. A wejście postaci szafy do sali z kotami
w  jest genialne!






Zdecydowanie najlepsze w całej kawiarni są koty. Warto zaznaczyć, że Kocia Kawiarnia pomaga tym zwierzętom i adoptuje starsze kocurki, których nikt nie chciał. Tam znajdują nowy dom
i duuuużo miłości.




Kocia kawiarnia ma tez sporo rzeczy, nad którymi trzeba popracować. Po pierwsze jak sama nazwa wskazuje jest to kawiarnia, a więc dobrze byłoby gdyby kawa tam serwowana była dobra, ładnie podana i aby było, w czym wybierać. Dlatego przydałby się profesjonalny barista i kelner, a nie tylko wolontariusze, który kiepsko znają się na tej robocie, zapominają
o zamówieniach i nie wiedzą, który stolik, co podać. Ogólnie troszkę to chaotyczne, zupełnie jak moja kawa. Smakowała tak jak wyglądała.


 Po drugie w lokalu jest mało miejsca. Owszem stolików jest dużo, ale klienci się przy nich nie mieszczą. Rozstawienie przy ścianie nie służy dobremu zagospodarowaniu niewielkiej jednak przestrzeni. Sugerowałabym, małe niskie stoliki i poduchy do siedzenia na podłodze rozstawione po całej sali. Poza tym myślę, że niejeden dekorator wnętrz byłby zachwycony taką robotą, bo kawiarnia ma ogromny  potencjał. Oprócz moich ukochanych kotków jest też rzecz, która kocham w wystroju, czyli antresola, koty traktują ją, jako dodatkowa zabawkę. 


No i klimatyzacja się zdecydowanie przyda. Niby taka prosta rzecz, ale zauważyłam, że wiele osób wyszło albo się odbiło, bo było im za gorąco. Ponadto brak serwetek na stolikach i nawet przy podaniu zamówienia nie sprzyja funkcjonalności. Pudełka z serwetkami wbudowane w stoliki, albo stoliczek z tego typu rzeczami jak
w barach z kawa na wynos rozwiązałyby problem.


W kawiarni można kupić ich firmowe gadżety. Ja dostałam taki oto zestaw w prezencie za wspomożenie tworzenia Kociej Kawiarni na portalu polakpotrafi.pl.



Podsumowując, pomimo tego, że przed Kocią Kawiarnią jeszcze sporo pracy i tak pokochałam to miejsce ze względu na koty
i polecam je szczególnie tym, który też kochają te zwierzęta. Można tam się wybrać na zabawne spotkanie ze znajomymi, albo intrygującą randkę.
Ogólna ocena 6/10 punkty zgarnęły kociaki i pomysł.





piątek, 10 lipca 2015

EFES



Niestety ostatnio często jadam w fast foodach... Dużo się dzieje i szybkie tempo życia temu sprzyja. Kraków oprócz wszystkich dobrze znanych fast foodów typu KFC i Mc Donalds usiany jest kebabami. Jako, że osobiście za kebabem nie przepadam zawsze wybieram w tego typu miejscach jakieś inne danie.
W Efes skusiły mnie frytki z posypką. Nie były jakoś niezwykle rewelacyjne, ale tez nie były złe. Posypka spoko, jedynie frytki zbytnio smakowały olejem, ale jak na kebabownie było dobrze. 


Pani nie była miła, może, dlatego, że wybrałam się tamo o dość późnej godzinie. Jednak znacznym plusem jest, że lokal jest tak długo otwarty. Pani odbierająca zamówienia nie robiła dobrego wrażenia również swoją brudną bluzką, która niejednemu mogłaby odebrać apatyt. Wystrój jest dość toporny, jak to zwykle bywa w takich miejscach. Nie spodziewałam się niczego eleganckiego. Raczej doceniam to, że w ogóle jest gdzie usiąść i że jest czysto.


Podsumowując, gdy złapie Was nagły wielki głód na ulicy Basztowej a czasu macie mało Efes może być pomocny.
Ogólna ocena 5/10.








piątek, 3 lipca 2015

BOBBY BURGER



Wpadłam w burgerowy szał. Poszukuje najlepszej burgerowni
i testuje smaki. Dziś o Bobby Burger. W sumie to mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony jest duży wybór szczególnie, jeśli chodzi o rodzaje mięsa oraz serów i są też propozycje dla nie- mięsożernych. W miarę miła obsługa, choć tempo mogliby mieć szybsze. Wystrój też nie zły, bo pasujący do ogólnego burger klimatu, prosty i nowoczesny. To chyba reguła, w burgerowniach, więc już całkowicie przestało mi to przeszkadzać.



Z drugiej jednak strony kolacja dla dwóch osób złożona z burgera, frytek i piwa to koszt mniej więcej 60 zł, a to moim zdaniem stanowczo za drogo jak na fast food. Do tego ani porcja frytek ani kanapka wcale nie jest jakaś gigantyczna. Ci bardziej głodni się nie najedzą a wydadzą dużo. Ale wszystko da się obejść, wysokie ceny w Bobbym też. Dzięki ich poniedziałkowej promocji na zestaw burger + frytki za 12 zł. Co prawda wtedy nie mamy wyboru, jemy konkretnego burgera, który jest w promocji i nie możemy zamienić frytek na inne smakołyki. Ale albo wybrzydzamy i przepłacamy albo jemy tanio i smacznie w poniedziałek. Poniżej zdjęcie takiego właśnie promocyjnego zestawu.



Podsumowując, jeśli do Bobby Burger to w poniedziałek na zestaw za 12 zł. 
Ogólna ocena 6/10.