sobota, 24 października 2015

TEKTURA


Moda na bycie eko i organiczne jedzenie dotarła także do krakowskich knajp. Pierwszym tego typu miejscem, które odwiedziłam jest Tektura. Tam wszystko jest ekologiczne zarówno jedzenie jak i elementy wystroju. Owo bycie eko wpasowuje się
w nazwę, która wcale nie jest przypadkowa. Po prostu niektóre elementy dekoracji wnętrza są z tektury. Podoba mi się ten pomysł. 


Jedzenie na szczęście z tektury już nie jest. Za to jest organiczne
i świeże. Obsługa, a właściwie przemiła Kasia na bieżąco
i własnoręcznie przygotowuje te wszystkie pyszne ciasta, tortille oraz inne ekologiczne smakołyki. Polecam szczególnie ciasteczka owsiane oraz intrygujące herbatki. Wszystko w cenach przyjaznych dla portfela.


Nawet zimne napoje mają własnej receptury w butelkach
z autorskimi nalepkami.


Miejsca w lokalu jest dużo i bardzo miło spędza się tam czas. Bariści są zawsze uśmiechnięci i pogodni, a do tego bardzo kreatywni, o czym świadczy choćby przesłodki szyld kawiarni będący dziełem Oli. 


Podsumowując, jeśli też jesteście albo chcecie być eko i lubicie organiczne jedzenie wpadajcie do Tektury z przyjaciółmi.
Ogólna ocena 9/10.





sobota, 17 października 2015

ORIENTAL SPOON


Pierwszy raz w życiu jadłam koreańskie jedzenie i muszę przyznać, że zakochałam się w serku tofu, który był w jednym z Bibimbapów, jakie zamówiłyśmy. Drugi był z mięsem, co już tak rewelacyjnie nie smakowało. Do tego pyszne pierożki z serkiem tofu i warzywami
i marynowana rzodkiewka. Smakowo niebo w gębie. Chyba polubię koreańską kuchnie.


Do potraw podawane są zarówno widelce, łyżki jak i pałeczki. Na ścianie znajduje się instrukcja jak zjeść Bibimba (wlać sos i wymieszać te pięknie ułożone składniki). Szkoda, że zamiast zainwestować w miski serwują dania w papierowych pudełkach i
z plastikowymi sztućcami. Na szczęście ceny są adekwatnie niskie, bo paręnaście złotych za porcje. 


Zawiodłam się na wystroju lokalu. Sterylny, minimalistyczny, przypomina zaplecze baru szybkiej obsługi, dlatego traktuje tą restauracje, jako fast food. Nawet mały orientalny akcent w postaci książek nic nie daje.


Miejsce ma potencjał i może za pomocą wystroju przybliżyć klientom koreańska tradycje i kulturę, ale zamiast tego w środku jest nudno i zastosowane są tak nietrafione pomysły jak drzwi z namalowanym zegarem, który nie kojarzy się koreańsko. Oprócz wystroju radzę zmienić też obsługę na milszą oraz ubrana w tradycyjny koreański strój.


Podsumowując polecam kupić Bibimba z serkiem tfu i zabrać do domu, bo wnętrze nie zachęca do przebywania w środku.
Ogólna ocena: 5/5.







wtorek, 6 października 2015

FILMOWA CAFE


Zawsze chciałam pójść do kultowego kina Kijów oraz do kawiarni, która się tam znajduje. Nigdy jakoś nie było mi tam po drodze albo nie miałam czasu. Do wizyty zmotywowały mnie zniżki na filmy
i kawę, które dostałam. Wybraliśmy się na film "Mały Książę". Muszę przyznać, że podobała mi się taka uwspółcześniona adaptacja jednej z najpiękniejszych opowieści, jakie znam. Nawiązania do bolączek dzisiejszego świata takich jak samotność, szybkie tempo życia, dominacja korporacji, dążenie do perfekcjonizmu za wszelką cenę trafiają do dorosłego widza tak samo jak stary dobry przekaz znany z książki. Dodatkowa fabuła
w filmie nie odebrała tej historii tajemniczości i magii.


W kwestii samego kina zdziwienie wywołała u mnie sala: mała
i rodem z kina, które lata świetności ma za sobą, ale miało to swój urok. No może poza dostawionym do jednego z rzędów fotelem pożyczonym z salonu pani Krysi, która mieszka pewnie
w kamienicy obok.


Co do kawiarni jestem bardzo zadowolona. Miła pani wytłumaczyła nam zasady zniżki, na którą przysługiwały nam dwie herbaty lub kawy- jedna w cenie regularnej, a druga za 1 zł.  Do herbat zamówiliśmy jeszcze ciastko z białą czekoladą (polecam) i brownie. Za całość zapłaciliśmy 25 zł, a więc optymalnie. Gdyby jednak nie kupon promocyjny rachunek byłby o około 10 zł wyższy, co byłoby już przesadą jak za dwa ciasta i dwie herbaty. 




Artystyczny, ale jednocześnie minimalistyczny wystrój jest idealny. Dużo elementów nawiązujących do filmu, sala przystosowana do projekcji, całość mieści się na antresoli do tego duże okna obok których są stoliki i przez które można obserwować życie na alei Krasińskiego. 




Artyzmu dodaje mozaika na głównej dużej ścianie holu kina, którą dobrze widać też w kawiarni.




Podsumowując zdecydowanie polecam oglądnąć "Małego Księcia", a jeśli Wasz wybór padnie na kino Kijów możecie umilić sobie czas przed lub po seansie ciastkiem z białą czekoladą.
Ogólna ocena 7/10.









poniedziałek, 5 października 2015

EDO


Edo to popularna w Krakowska restauracja z susi. Jednakże, jeśli surowa ryba do nas nie przemawia możemy tam zjeść również inne przysmaki kuchni orientalnej jak na przykład ramen.


Lub kurczaka przyrządzonego w charakterystyczny dla azjatyckiej kuchni sposób.





W kwestii sushi, którego jestem wielką fanką, Edo jest ok. Nie wyróżnia się ani na plus ani na minus, jeśli chodzi o to danie.

Czymś, za co zdecydowanie należy pochwalić ten lokal są ciekawe pozycje w menu. Muszę się tam kiedyś znowu wybrać na ramenburgera. Poza tym na pochwałę zasługuje mistrzowska i miła obsługa, która rozwieje wszelkie wątpliwości powstałe po przeczytaniu karty oraz chętnie doradzi przy wyborze.
W wystroju widać dalekowschodni spokój i minimalizm. Wszystkie elementy łącznie ze strojami obsługi nawiązują do profilu restauracji. To lubię. Właściwie gdyby nie ceny lubiłabym tam wszystko, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że w Edo jest drogo. Jak wiadomo sushi tanią rozrywką nie jest.


Podsumowując polecam Edo na małą kolacje z przyjaciółmi lub na randkę, na której nie chcemy dużo jeść ani mało wydać.
Ogólna ocena 8/10.