środa, 30 listopada 2016

Śniadanie w Krakowie: CUKIERNIA KAMECCY - tyle słodyczy


Czasem tak jak bohaterka książki "Paryż mój słodki" wychodzę na spacer po mieście, aby odkryć jakieś nowe miejsce. Najczęściej trafiam wtedy na piekarnie i cukiernie, w których chętnie kupuję smakołyki na śniadanie.
Tak było również tym razem, gdy wylądowałam na ulicy Blich
w cukierni Kameccy, a z oldschoolowej witryny cukierni zawołały do mnie słodkości.



Weszłam, więc do typowego sklepu- cukierni bez miejsc do siedzenia i po chwili namysłu poprosiłam zniecierpliwioną panią
o rogalika z nadzieniem orzechowym. Cena 3,90zł mnie zaskoczyła i zastanawiałam się, co takiego wyjątkowego ma
w sobie ten wypiek, że tak wysoko go wycenili.



Otóż miał w sobie na prawdę mega słodki i kremowy mus orzechowy. Warstwy ciasta francuskiego nie kruszyły się zanadto (to dobrze), a maślany posmak był ledwo wyczuwalny. Posypka
z orzeszków w karmelu jeszcze wymagała nieziemską słodycz.
Podsumowując, zjadłam i nie wiem, za co zapłaciłam prawie 4zł. Rogalik smakował jak niemal każdy inny: dobry z tym, że bardziej słodki, nic wartego więcej niż 2zł.
Ogólna ocena: 6/10.

Smakują Wam takie bardzo słodkie rzeczy?


poniedziałek, 28 listopada 2016

PIZZODAJNIA.COM



Niech Was nie zmyli tytuł, to nie recenzja portalu, przez który możemy zamówić pizzę. Pizzodajnia.com to nazwa restauracji na ulicy Kremerowskiej.
Byłam tam z przyjaciółką późnym wieczorem i chyba pora była przyczyną tego, że pani przyjmująca zamówienie już spała
i chciała nam wydać 10 zł, podczas gdy nasza pizza kosztowała 20 zł i dokładnie tyle jej dałyśmy. Zdecydowałyśmy, że weźmiemy na wynos i zjemy w domu, ale zdążyłam rozglądać się po lokalu. Raczej mało efektownie urządzony, ale czysty i zadbany. Czerwona sofa przypominała mi wystrój barów pokazywanych
w filmach i serialach, których akcja dzieje się w latach 80- tych. Mało włosko, ale nie ma tez tragedii, sytuacje ratuje pizza namalowana na ścianie. Ogólnie jest raczej przeciętnie.





No właśnie, przeciętność to zdecydowanie domena Pizzodajni.com. Pizza Studencka smakiem nie powalała. Była zwykła, ani dobra ani zła.  Ciasto raczej cienkie, bezpiecznie dobrane składniki, odpowiednio przyprawiona. Po prostu ok.



Podsumowując Pizzodaunia.com będzie smakować większości. Głodne wrażeń osoby nie przyprawi o foodgazm, ale zadowoli tych szukających tradycyjnych rozwiązań. No i jest tanio.
Ogólna ocena: 6/10.

Lubicie poszaleć ze smakami na pizzy czy preferujecie klasyki?

niedziela, 20 listopada 2016

Śniadanie w Krakowie- Śniadanko Festiwal w PAN NALEŚNIK



Niniejszy wpis jest nieco inny. Poświęcony jest zarówno lokalowi, w którym jadłam, festiwalowi, w którym brałam udział oraz aplikacji, której używam.
Zacznę o aplikacji Everytap. Umożliwia nam ona zbieranie punktów w wybranych restauracjach w naszym mieście
a następnie wymianę owych punktów na różnego rodzaju bonusy
w tych samych knajpach. Ponadto od czasu do czasu Everytap ma dla swoich użytkowników akcje specjalne, takie jak na przykład Śniadanko Festiwal. Za pośrednictwem apki kupowaliśmy śniadanie (posiłek+ napój) w jednej z wielu krakowskich kawiarni. Taka przyjemność kosztowała nas jedynie 9 zł! Każde śniadanie
w każdym lokalu to tylko 9 zł, genialna akcja. Do tego administratorzy akcji byli niezwykle kontaktowi i mili. Odpowiadali na maile bardzo szybko oraz służyli wszelką pomocą. Świetna inicjatywa zarządzana przez super ludzi.
Na moje śniadanie wybrałam Pana Naleśnika. Razem
z przyjaciółką, zamówiłyśmy cytrynowego naleśnika i kawę oraz granolę i herbatę. Naleśnik był ooogromny i mega słodki dobrze, że gorzkawa kawa równoważyła ten smak. Ciasto przyjemnie miękkie i ciepłe rozpływało się w ustach mieszając ze sobą smaki cukru trzcinowego i cytryny. Czekoladowo- bananowa granola
z musem truskawkowym, chociaż niepozorna okazała się bardzo sycąca. Pierwszy raz jadłam granolę i na pewno nie ostatni. Słodka i chrupiąca mieszanka musil ze śmietaną pod puszystą polewą stała się jedną z moich ulubionych śniadaniowych pozycji.



Rzuciłam okiem na stałe menu Pana Naleśnika. Wybór jest na prawdę duży a cena naleśników na słodko lub na słono to paręnaście złotych. Myślę, że jeszcze tam wrócę, aby spróbować ich specjałów tym bardziej, że obsługa była wyjątkowo miła.
Wystrój lokalu jest optymistyczny i przyjemny dla oka: intensywnie kolorowe poduszki oraz inne dodatki przełamane kremową bielą mebli. Z tym, że tych mebli jest za dużo, więc siedząc tam czujemy się nieco osaczeni przez osoby dookoła,
a przejście na drugi koniec długiej i wąskiej kawiarni nie jest łatwe.



Podsumowując: polecam aplikacje Everytap oraz naleśniki u Pana Naleśnika, a samemu Panu Naleśnikowi poleciłabym pozbycie się jednego czy dwóch stolików.
Ogólna ocena 7/10.

Lubicie inicjatywy typu Śniadanko Festiwal?

wtorek, 15 listopada 2016

TREDELNIK



Właściwie cały post to mogłoby być w tym przypadku jedno zdanie: O ludzie, jakie to dobre!!!!
No, ale ja lubię gadać, więc opisze dokładniej, jaki cudowny jest Tredelnik.
Najpierw trochę wspomnień. Pierwszy raz spotkałam się,
z tredelnikami podczas mojego pobytu w Czechach w 2014 roku. Wszyscy tam jedli to słodkie, aromatyczne ciasto z dodatkami
w kształcie kubka bez dna. Skusiłam się i ja. Od tego czasu Praga smakuje i pachnie jak tredelnik z cukrem i cynamonem.
Dwa lata później zobaczyłam na Facebooku wydarzenie: urodziny Tredelnika na krakowskim Kazimierzu. Skuszona obietnicą zniżki i pamiętnym smakiem praskiego ciasta poszłam sprawdzić jak wypada czeski przysmak w Krakowie.
Już po pierwszym kęsie przypomniałam sobie, za co pokochałam tredelniki. Słodkie, miękkie w środku, a chrupkie z zewnątrz, posypane orzeszkami ciasto rozpływało się w ustach. Jako dodatki wybrałam pół na pół masło orzechowe i morele, co okazało się połączeniem idealnym. Bardzo miły i uśmiechnięty pan mówiący
z czeskim akcentem powiedział, że mogę pomieszać smaki. Skorzystałam z urodzinowej promocji i zapłaciłam o 2 zł mniej, czyli tylko 7 zł. Zaskoczyło mnie, że te ciasta w Krakowie są tak tanie. 



Kazimierzowski Tredelnik to Food Truck. W prawdzie sezon na jedzenie na zewnątrz uważam za zamknięty, ale otoczenie zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Urokliwy zaułek (róg ulic: Izaaka, Jakuba, Ciemnej) został modnie i z pomysłem zaaranżowany meblami z palet i hamakami. Właściciele wyszli na przeciw klientom i na każdym siedzisku położyli kocyki, aby można było ogrzać się podczas jedzenia sprzedawanych tam pyszności.



Podsumowując: Idźcie tam koniecznie! Ich wyroby to niebo
w gębie, musicie tego spróbować.

Ogólna ocena 10/10.


piątek, 4 listopada 2016

Śniadanie w Krakowie: STESKAL



Muszę przyznać, że przeżyłam szok, gdy pierwszy raz zobaczyłam piekarnie- cukiernie Steskal w Krakowie. Firma pochodzi z moich rodzinnych stron i byłam zaskoczona, że tak się rozrosła.
Uwielbiam ich wypieki, kojarzą mi się ze smakiem rodzinnego domu, szczególnie serowo-cynamonowe słodkie pączuszki.
A ogromne sycące kanapki z sosami przypominają czasy liceum, kiedy jadałam je na okrągło.



Na moje krakowskie śniadanie od Steskala wybrałam kopertę
z ciasta francuskiego z czekoladą. Ciasto było chrupiące i trochę bardziej suche niż francuskie z innych piekarni, ale sądzę, że właśnie temu zawdzięcza swoją niezwykłą kruchość. Steskal nie żałuje nadzienia do swoich kopert. Czekolady było dużo, miała półpłynną konsystencję i smakowała wybornie. Słodko- gorzki smak, którego nie można zakwalifikować ani do mlecznej czekolady ani do deserowej, której nie lubię. Żeby to zrozumieć trzeba to po prostu spróbować wyrobów z czekoladą od Steskala, a zapłacimy za nie tyko parę złotych.



W cukierni, do której zawitałam było miejsce do siedzenia, ale jak to często bywa w takich miejscach postawione tyko żeby nazywało się, że jest. To zwykły sklepik, do którego klienci ciągle wchodzą i wychodzą, więc siedzenie pośród takiego ruchu nie jest przyjemne. Dlatego kupione u bardzo miłej pani pyszności zabrałam ze sobą do domu.



Podsumowując, z całą pewnością mogę Wam polecić wypieki od Steskala. Idealne na każda okazję, zawsze będą zachwycały smakiem.
Ogólna ocena: 9/10.




A Wy macie jakieś smaki dzieciństwa lub młodości?