wtorek, 24 marca 2015

GTW W PODRÓŻY Nowy Targ PRIMAVERA


Od czasu do czasu, gdy zdarza mi się zawitać w rodzinne górskie strony wybieram się do Nowego Targu. Podczas całodziennej bieganiny po sklepach w tym mieście prędzej czy później robię się głodna, a wtedy często mój wybór pada na Primaverę. 
Kiedyś byłam bardzo częstym klientem tej restauracji i porównując to, co było wtedy z tym, co jest teraz muszę powiedzieć, że zaszły pozytywne zmiany. Przede wszystkim poprawiła się, jakość i smak jedzenia. Pizza Primavera, którą widać na zdjęciu jest na zdjęciu jest naprawdę pyszna i sycąca, a przy tym nie rujnuje portfela.


Ponadto na lepsze zmienił się tez wystrój. Wiem, że to, co widać też jakoś na kolana nie powala i trąci nieco klubowymi klimatami, ale wierzcie mi, że wcześniej było o wiele gorzej. Teraz jest spójnie, czystko, pod kolor i bardziej elegancko. Obsługa za to pozostała tak miła i uczynna jak i parę lat temu.



Podsumowując, jeśli będziecie w Nowym Targu i zapragniecie pizzy to Primavera będzie bardzo dobrym wyborem.
Ogólna ocena 9/10.






sobota, 21 marca 2015

WARSZTAT

(zdjęcie z internetu)

Przyszedł taki dzień, aby napisać o moim ulubionym miejscu,
w którym jadam zdecydowanie najchętniej. Jest to Warsztat,
a właściwie dwie restauracje o tej samej nazwie, ale na dwóch różnych ulicach na Kazimierzu. Na szczęście w obu jedzenie jest równie wyśmienite. Do tej pory nigdzie, ale to naprawdę nigdzie
w Krakowie nie znalazłam takiego połączenia: przepyszne potrawy, ogromne porcje i elegancki lokal. Właściwie wszystko, co tam zamawiałam było idealne. Najlepsze, jakie w życiu jadłam sałatki.


Najbardziej sycące naleśniki.


Największe porcje makaronów.



Zdecydowanie najlepsza pizza w mieście, ale polecam jedną na osobę.




A na deser o ile ktoś jeszcze zmieści banan.


Wszystko wygląda pięknie i jest ładnie podane. Do tego nienaganny wystrój. Inspirowany starociami (lokal na Bożego Ciała) 




 lub instrumentami (na Izaaka). 




Obsługa czasem dość opieszała, ale przy tylu plusach przymykam na to oko jakoś. Warsztatowe ceny należą raczej do przedziału tych wyższych, lecz biorąc pod uwagę wielkość porcji są uzasadnione. 
Podsumowując, zdecydowanie polecam Warsztat wszystkim i na każdą okazje. Jest idealny!
Ogólne ocena: 10/10.
Warsztat ulica Bożego Ciała



Warsztat ulica Izaaka.















poniedziałek, 9 marca 2015

THE MEXICAN

(zdjęcie z internetu)

Pierwszy raz do The Mexican wzięła mnie koleżanka i muszę przyznać, że od razu polubiłam ten lokal i wiedziałam, że wrócę tam wiele razy. 
Przede wszystkim zachwycił mnie wystrój. Wszystko, ale to absolutnie wszystko współgra
z nazwa i z rodzajem kuchni. Od wyglądu menu po stroje kelnerów
i kelnerek, które nawiasem mówiąc  nie zawsze są tak miłe jak powinny. W weekendy dla gości meksykańskie nuty grają panowie w sombrerach. 


W lokalu wiele rzeczy mnie pozytywnie zaskoczyło. A jedną z nich były porozwieszane wszędzie zdjęcia klientów w sombrerach stylizowane na listy gończe. Niesamowite! Jeszcze nie doszłam do tego, co trzeba zrobić, aby zawisnąć w tej galerii, ale na pewno kiedyś mi się to uda. 


Jak łatwo się domyślić lokal serwuje specjały kuchni meksykańskiej. Ja zawsze zamawiałam quesadillas z kurczakiem, które gorąco polecam.


Do tego owocowa bezalkoholowa margarita i tradycyjnie meksykański obiad zaliczony.


Jeśli nie jesteście głodni wybierzcie się tam, chociaż na deser,
a wtedy koniecznie zamówcie sernik. Nie chodzi nawet o jego smak, (który jest ok), ale o sposób podania. Sernik przynosi nam do stolika najprawdziwszy Zorro przy akompaniamencie słynnej muzyki z filmu, którego jest bohaterem. Gasną wtedy światła
i wyłączana jest wcześniej grana muzyka. Robi to piorunujące wrażenie zwłaszcza wieczorem w weekend, gdy knajpa jest pełna ludzi, który po zakończeniu przedstawienia biją brawo.
Jedyną wadą restauracji są ceny. Jest raczej drogo. Moje quesadillas to jedno z tańszych dań, co nie zmienienia faktu, że wizyta w The Mexican jest warta swojej ceny.


Podsumowując, The Mexican polecam nie tylko ze względu na pyszny na meksykański obiad, ale przede wszystkim na sernik. Fajnie spędza się tam czas zarówno z przyjaciółmi jak i na randce.
Ogólna ocena 9/10 odjęłam za wysokie ceny.








wtorek, 3 marca 2015

GTW W PODRÓŻY BRATYSŁAWA Slovenska Restauracja


Dobrý Deň! To już ostatni wpis dotyczący naszego pobytu
w Bratysławie, będziemy go miło wspominać. Taki krótki wyjazd też bywa bardzo przyjemny.


Nie mogliśmy nie spróbować żadnego tradycyjnego dania kuchni słowackiej. Na Starym Mieście znaleźliśmy bardzo przytulną Słowacką Restauracje. Jej wystój nieco przypominał góralską knajpę, ale nawet mi się podobał. Tylko, co robi ten plazmowy telewizor w kącie?!
Z pozoru restauracja wydaje się mała, ale na antresoli jest sporo wygodnych miejsc. Ogólnie w lokalu panuje miła, ciepła atmosfera
i to chyba najbardziej mnie urzekło.



 Zamówiłam tradycyjną słowacką potrawę bryndzove halusky. Nie powiem żeby mi jakoś wyjątkowo smakowało, ale nie powiem też, że było paskudne. Po prostu ok. Jednak słowacka kuchnia nie będzie moją ulubioną. Niestety za taką niewielką porcje przyszło mi zapłacić niecałe 10 euro, a to moim zdaniem jest zdecydowanie za drogo.

Obsługa była bardzo miła, choć szkoda, że nie mają odpowiednich strojów dopasowanych do wystroju.
Podsumowując Slovenska Restauracja nie jest najtańszym miejscem, a porcje są małe, więc idźcie tam, gdy będziecie mieć sporo pieniędzy i raczej niewielki apetyt.
Ogólna ocena 7/10 głownie za "przytulność", antresole i miłą kelnerkę.



I na koniec ja przed pałacem prezydenckim.