czwartek, 15 maja 2014

ZAPIEKANKI NA KAZIMIERZOWSKIM PLACU NOWYM- BAR OKO


Wpis będący wspomnieniem ciepłych i słonecznych dni, podczas, których można jeść na świeżym powietrzu. I zarazem kolejny wpis z cyklu "Zapiekanki na kazimierzowskim Placu Nowym". 
Tym razem postawiłam na Bar oko. Pani w okienku była miła, ale zapiekanka, pomimo, że do najtańszych nie należała nie zachwyciła smakiem. Jadłam hawajską zapiekankę z szynka ananasem i kukurydzą do tego dwa sosy: (na szczęście gratis) majonezowy i ketchup.


Podsumowując: Bar oko nie należy ani do najgorszych ani do najlepszych ofert zapiekanek na Placu Nowym, więc ani nie odradzam ani nie polecam go jakoś wyjątkowo bardzo.
Ogólna ocena: 5/10 odjęłam głownie za dość wysoką cenę jak na niewielkie urozmaicenie składników zapiekanek.





niedziela, 11 maja 2014

AN NAM


Jak już wspominałam parę wpisów temu często zdarza mi się ostatnio odwiedzać orientalne knajpy. Niestety jak na razie nic nie zachęciło mnie jakoś wyjątkowo bardzo.
W An Nam prawie wszystko jest takie jak szyld- niezachęcająca prowizorka.

Niewiele dobrego mogę powiedzieć o tym miejscu. Fakt mają bardzo niskie ceny nawet jak na orientalną restauracje i jedzenie w miarę dobre jednakże niewyróżniające się niczym specjalnym. Tutaj zdjęcie makaronu sojowego z kurczakiem i warzywami, który smakiem ani wyglądem nie powala. 


A tu tajska zupa z krewetkami. Bardzo pikantna i całkiem niezła, gdyby nie fakt, że podano mi do niej oszczerbioną łyżkę (!?).


No i zielona herbata owszem w czajniczku i... w filiżance do espresso! Kto wpadł na taki pomysł? Przecież to profanacja zarówno herbaty jak i kawy.


Pani kelnerka bardzo miła, ale (kolejne „ale") właściciel lokalu nie zadbał o odpowiedni strój do pracy dla niej, taki, który kojarzyłby się z orientalnymi klimatami. Trudno ją odróżnić od gościa restauracji.
No i największa porażka An Nam, czyli wystrój. Zgroza! Zdjęcia nie oddaja tej tragedii. Ja wiem, że gustowne urządzenie tego typu knajpy jest trudne, ale tutaj przeszli samych siebie, jeśli chodzi o poniesioną klęskę. Totalna prowizorka. Od czasu do czasu pojawia się kiepsko wykonany orientalny akcent wystający zza doniczek i kwiatków rodem z poczekalni przychodni za czasów PRL-u. Do łazienki w ogóle nie wchodźcie. Kiedyś byłam świadkiem jak swą codzienną "toaletę" postanowił wykonać tam krakowski pan żul. Po zakończeniu czynności pielęgnacyjnych, które niewiele pomogły, przywitał się ze swoimi przyjaciółmi głośno rozmawiającymi przy jednym ze stolików. Wtedy zjadłam pośpiesznie zupę i postanowiłam brać nogi za pas, bo zdecydowanie klientela miejsca mi nie leży.
Podsumowując: Kucharz się stara, kelnerka i właściciel niweczą jego starania, bo chociaż jedzenie dobre to nie polecam Wam tego miejsca wcale.
Ogólna ocena 1/10 za w miarę smaczne potrawy, odjęłam za wszystko inne. 




Zdjęcia: Agnieszka Zaborowska






wtorek, 6 maja 2014

INVITO


Do Invito ja- amatorka włoskiej kuchni zawitałam parę razy na pizzę. I ani razu nie byłam zadowolona...
To jedna z gorszych pizz, jaką jadłam. Pozornie wybór duży a propozycje niestandardowe i ciekawe. Niestety jak do tej pory żadna mi nie smakowała, a przy wysokich cenach, jakie obowiązują w lokalu wszystko powinno smakować wyśmienicie. Na zdjęciu pizza właściwie nie pamiętam, z czym bo ilość rukoli przytłoczyła wszystkie inne składniki. Tej zieleniny z pizzą nie zamawiajcie na pewno. 


Trzeba jednak przyznać, że podawanie pizzy na podwyższeniu to dobry pomysł, bo dzięki temu wszystko inne bez problemu mieści się na stosunkowo niewielkich stoliczkach. Na przykład jest miejsce na za drogą herbatę serwowaną w moich ukochanych czajniczkach.


Obsługa Invito też jest raczej mało rozgarnięta. Niemalże w każdej pizzy jest cebula, której ja nienawidzę, więc poprosiłam o podanie pizzy bez cebuli. Niby proste, ale dla obsługi tej restauracji okazało się wyzwaniem nie do przejścia. 
Jedynie wystrój jakoś ratuje to miejsce. Mamy do dyspozycji dwie całkiem spore sale, które są nieźle urządzone. Co prawda zmieszczenie czterech osób przy jednym stoliku byłoby trudnym logistycznie zadaniem. Na szczęście zawsze stoliki można połączyć.

Podsumowując Invito polecam, gdy pod żadnym pozorem nie macie ochoty na pizze i gdy nie planujecie żadnych specjalnych życzeń dotyczących Waszego zamówienia. No i gdy jest Was niewielka grupa.
Ogólna ocena 2/10 punkty przyznane za czajniczki na herbatę i wysokie podstawki do pizzy i może trochę za wystrój.