niedziela, 24 lipca 2016

YANA SUSHI



Uwielbiam sushi, ale lubię się też najeść, a tego z pewnością nie można dokonać jedząc roladki z ryżem i surową rybą. Zwykle porcje są małe. Tak też było w restauracji Yana Sushi.

Co prawda zamówiliśmy całkiem spory zestaw (25 sztuk) o firmowej nazwie Yanasushi i muszę przyznać, że naprawdę mi smakowało. Szczególnie uramaki i cudownie pyszne nigiri. Doznania smakowe były na wysokim poziomie, tak wysokim jak cena 82 zł. Do tego dwa japońskie piwa i kolacja wyniosła nas 109 zł. Drogo no, ale niczego innego się po sushi nie spodziewałam.
Z resztą bywało drożej.


Pozostając z sferze doznań muszę przyznać, że te estetyczne mnie nie powaliły. Wnętrze wygląda przeciętnie. Jest parę akcentów związanych z dalekim wschodem, ale nie wykorzystują one potencjału, jaki daje Japonia, jako motyw przewodni: wachlarze, japońska kaligrafia, manga, siedzenie na poduszkach przy niskich stolikach i wiele innych ciekawych rzeczy



Z obsługi natomiast jestem zadowolona. Pani była uprzejma
i potrafiła pomóc w wyborze gdyż dobrze znała serwowane specjały.
Podsumowując, chodzę na sushi "od wielkiego dzwonu”, bo to droga przyjemność. W Yana Sushi ceny nie są najwyższe na rynku, a jedzenie dobre, więc jeśli pojawi się kolejna okazja to na pewno tam wrócę. Was również do tego zachęcam.

Ogólna ocena 8/10.



sobota, 16 lipca 2016

BEZOGRÓDEK FOOD TRUCK PARK



Niesamowite, że dopiero teraz udało mi się dotrzeć na tak popularne ostatnio food trucki. Wcześniej zawsze coś stawało mi na przeszkodzie. W miniony weekend wybrałam się wraz
z przyjaciółką na imprezę Żarcie Na Kółkach z cyklu Lato
w mieście. Mój zachwyt nie minął do tej pory! Jedzenie było pyszne, ceny niskie a obsługa wszystkich stoisk przemiła i mega sympatyczna. Do tego duża ilość modnych leżaczków, dzięki którym unikniemy jedzenia na stojąco.


Zdecydowaliśmy się najpierw na pierogi z ciężarówki Robimy pierogi. Do wyboru było mnóstwo finezyjnych smaków. Postawiłyśmy na bób i boczek z parmezanem oraz na kurczaka
z soczewicą. 




Za mieszaną porcje 10 pierogów zapłaciłyśmy tylko 13 zł. Były genialne! Idealna grubość i konsystencja ciasta, farsz pozbawiony grudek rozpływający się w ustach. Moje serce skradł szczególne ten bobowy. No i najlepszy pomysł na świecie. Zamiast wstrętnej cebuli lub tłustej śmietany albo skwarków możemy poprosić o posypanie pierogów parmezanem. Proste i dobre rozwiązanie.


Na drugie danie zjadłyśmy frytki belgijskie. Dobrze wysmażone
i grubsze niż przeciętne frytki. Jednak cały szoł kradną tu sosy. Mango i curry oraz bakłażan rozmaryn. Oba wyśmienite. Od bardzo zabawnego Pana kupiliśmy dwie małe porcje po 7 zł każda. Przy czym moim zdaniem małe to one nie są.




Podsumowując, food trucki to nowy wymiar jedzenia w plenerze, które jest nieodłącznym towarzyszem lata. Jeśli lubicie tego typu propozycje to koniecznie zróbcie sobie spacer na Bezogródek.


czwartek, 7 lipca 2016

BOBOQ FRESH



Dziś propozycja idealna na upalne dni. Zimne owocowe bubble tea. Znam wiele osób, które nie piją kawy, dlatego taka herbata to idealna alternatywa dla mrożonej kawy podczas ciepłego dnia. 


Smakuje dość intrygująco dzięki owocowym bąbelkom, które pękają w ustach. Możemy sami wybrać rodzaj herbatki, jej smak oraz typ bąbelków. Osobiście preferuję zieloną o smaku truskawkowym z kuleczkami liczi. Doskonale orzeźwia, a zimą można ją pić również na ciepło. Jednakże ma pewien minus- tania nie jest. Za jeden taki kubeczek jak te ze zdjęcia płacimy 15 zł.


Najczęściej kupuję bubble tea z wyspy w Galerii Krakowskiej, ponieważ tam mam najbliżej. Niestety z racji tego, że to stoisko na środki korytarza nie polecam  pić napoju na miejscu wśród setek gapiących się przechodniów. Lepiej zabrać kubeczek i udać się na spacer Plantami lub po sklepach :)


Poziom obsługi jest ok, nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym. Idealnie, aby zamówić, zapłacić, odebrać napój i iść w swoja stronę.


Podsumowując, wszystko jedno czy lubicie kawę czy nie, musicie koniecznie spróbować bubble tea. Jest wspaniała!
Ogólna ocena 8/10.






sobota, 2 lipca 2016

SZALONE WIDELCE


Bardzo rzadko zdarza mi się jadać w standardowej dla większości osób porze obiadowej, czyli w godzinach 13- 17. Jeśli już ma to miejsce to wybieram oferty tylu lunch dnia/ happy hours. Dlatego też trafiłam do Szalonych Widelców na obiad dnia za 17, 90 zł. Szczerze mówiąc nie zdecydowałabym się na wizytę w tej restauracji gdyby nie ta obiadowa oferta. Stanowczo za dużo sobie życzą za standardowe polskie dania.


Mój obiad składał się z pysznego kremowego chłodnika z jajkiem 
i rzodkiewką, która nadawała wyrazistego smaku. Jakiś czas temu odkryłam, że naprawdę lubię chłodniki. Co prawda wolałabym, aby w menu podawano informacje czy użyto do nich odtłuszczonego jogurtu naturalnego lub śmietany typu light.


Na drugie danie wybrałam bardzo klasycznie- kurczaka w panierce, ziemniaki i mizerię, wreszcie taką, jaką chciałam, czyli bez śmietany. Kurczak był smaczny, panierka dobrze zrobiona bo nie odpadała. Prosta propozycja w dobrym wykonaniu. 


W Szalonych Widelcach podoba mi się, że możemy sami skomponować posiłek spośród kilku propozycji z lunch menu,
w cenie każdego obiadu jest również pyszny kompot z owoców sezonowych. Do tego czeka na nas niezwykle uprzejma
i profesjonalna obsługa.
 


Podoba mi się również wystrój. Pomimo cegły na ścianach wnętrze jest ciepłe i przytulne. Przyjemnie spędza się w nim czas. Urządzone w stylu wiejskiej kuchni, co pasuje do rodzaju serwowanych posiłków. Nawet dość przewrotna nazwa mnie przekonuje. Ponadto restauracja jest na prawdę duża. 


Podsumowując Szalone Widelce to dobre propozycja na obiad 
w happy hours i bardzo droga propozycja, jeśli chcemy zjeść posiłek poza tymi godzinami.
Ogólna ocena: 8/10.