czwartek, 16 kwietnia 2015

E. WEDEL PIJALNIE CZEKOLADY

(zdjęcie z Internetu)

W pijalniach czekolady Wedla zakochałam się około osiem lat temu, gdy będąc w Nałęczowie pierwszy raz tam zawitałam. Dlatego tym bardziej cieszę się, że w Krakowie są aż dwie
(W Galerii Krakowskiej i na Rynku Głównym) i nie muszę jechać pól Polski żeby się do nich wybrać.

Osobiście preferuję Pijalnie na Rynku Głównym, ponieważ jest bardziej elegancka i kameralna. No i ma antresole i to całkiem wysoką, jak z resztą widać na zdjęciu sali, które zrobiłam siedząc właśnie na antresoli. Stolik w oknie też się znajdzie, ale tylko jeden.


Zwykle jadam tam desery podczas jakiejś specjalnej okazji jak na przykład urodziny czy rocznica. Ostatnio zamówiłam sernik czekoladowy z białą czekolada i musem wiśniowym i muszę przyznać, że nigdzie nie jadłam lepszego.



Na zdjęciu widać kolejną rzecz, która mnie urzeka, czyli stoliki
z ziarnami kakaowca za szkłem. Uwielbiam je!
W Galerii Krakowskiej, jak łatwo się domyślić nie ma już tej magii, która towarzyszy Pijalni na Rynku, ale trzeba przyznać, że nie jest źle. Lokal umiejętnie odcina się od galerianego gwaru i zapewnia komfort i względną kameralność. 


Tutaj już nie zaglądam od wielkiej okazji tylko przychodzę po zajęciach z przyjaciółką  na pyszną białą czekoladę z pomarańczą.




Wspólnymi cechami obu pijalni są: bardzo dobra obsługa i wysokie ceny. Ale te pyszności naprawdę są ich warte.
Podsumowując Pijalnie Czekolady Wedla polecam każdemu
i zawsze i na każdą okazje, chociaż im wznioślejsza okazja tym lepsza Pijalnia na Rynku.
Ogólna ocena 9/10.





środa, 15 kwietnia 2015

MAMMA MIA

(zdjęcie z Internetu)


Wiele osób polecało mi tą restauracje i w końcu wybrałam się tam parę razy. Pierwsza wizyta okazała się zdecydowanie najlepsza.
Po pierwsze ze względu na jedzenie. Zamówiłam makaron z mięsem z kaczki, który był przepyszny.


Godna polecenia jest również pizza. Ta w mniejszym rozmiarze nadaje się dla jednej osoby. Niestety domowe rurki makaronowe nadziewane serem mnie rozczarowały zarówno nieapetycznym wyglądem jak i kiepskim smakiem.
Jeśli chodzi o wystrój mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony zdjęcia Wenecji, co jest utrzymane w klimacie nazwy oraz menu i stanowi duży plus. 



Z drugiej natomiast lodówka na środku sali jak w Kebabie i trochę odstający stylowo kandelabr czy też żyrandol lub dekoracja... Właściwie nie wiem, co to powiesili pod sufitem i dobrze byłoby to zdjąć


Lokal jest dość mały, ale ma miłą obsługę i wprost urzekające menu, w którym oprócz wyszukanych dań można znaleźć takie mądrości życiowe.


Niestety jak przystało ma restauracje z małymi i ciekawymi daniami jest drogo.
Podsumowując Mamma Mia jest dobre na małą kolacje na przykład z przyjaciółką. Nie jest zbyt romantyczne, ale na randkę też może się sprawdzić. Omijajcie to miejsce, gdy chcecie się najeść nie wydając fortuny.
Ogólna ocena 6/10.








niedziela, 5 kwietnia 2015

CAFE BOTANICA

(zdjęcie z Internetu)

Ostatnio po raz drugi wybrałam się do Cafe Botanica, głównie
w celu zatarcia kiepskiego wrażenia, jakie miałam po pierwszej wizycie tam. Na szczęście lokal tym razem wypadł lepiej.
Znowu zdecydowałam się na tarte. Podczas pierwszej wizyty niemiła kelnerka podała mi dość nie świeżego placka. Na szczęście po raz drugi zarówno poziom obsługi jak i świeżość i smak tarty się poprawiły. Zdecydowałam się na pomidorową z bryndzą i fetą, niestety kawałek jest dość miały jak na cenę 11 złotych.



Kawiarnia jest bardzo duża i ma dość szeroką ofertę menu. Wystrój w 100 procentach zgadza się z nazwą. Jest tam mnóstwo kwiatów
i roślin. Oprócz tego to, co lubię najbardziej, czyli stolik w oknie
i antresola.



Ogólna ocena 7/10. Sugerowałabym ceny współmierne do wielkości porcji.
ość nie świeżego placka. Na szczęście po raz drugi zarówno poziom obsługi jak i świeżość i smak tarty się poprawiły. Zdecydowałam się na pomidorową z bryndzą i fetą, niestety kawałek jest dość miały jak na cenę 11 złotych.






Widok z okna.