wtorek, 17 września 2013

KRAKOWSKA MANUFAKTURA CZEKOLADY


Wracamy do Krakowa, ale zostajemy w temacie mojego największego nałogu czyli  czekolady :) 
Moja przyjaciółka zabrała mnie na deser do Manufaktury Czekolady. I od razu zakochałam się w tym miejscu! Dosłownie od progu widać jak wszystkie czekoladowe specjały są robione.

Zaraz potem wchodzimy do sklepu po brzegi wypełnionego najróżniejszymi czekoladowymi figurkami, pralinkami, czekoladkami, aż chce się zjeść je wszystkie!






Na piętrze znajduje się kawiarnia. I tu też same cudowne rzeczy. Pyszne i niedrogie desery jak owoce w czekoladzie (14 zł.)

topiona gęsta czekolada (10 zł.),

czekolada po krakowsku z mlekiem i bitą śmietaną o rzadkiej konsystencji (10 zł.).

Najlepsze w ofercie Manufaktury jest to, że sami możemy wybrać czy do deseru chcemy mleczną, białą czy deserowa czekoladę albo zmieszane swa lub trzy rodzaje. Manufaktura jest również pierwszym miejscem, w którym czekolada jest dla mnie wystarczająco słodka.
Kolejna zaletą jest wystrój. Ładne klimatyczne drewniane meble, domyślam się, że sala brązowa symbolizuje ciemną czekoladę, a sala urządzona na biało- białą. Genialny w swej prostocie pomysł. Na ścianach wiszą obrazki i opisy dostępnych w sklepie na dole pralinek, a na ekranie telewizora lecą filmiki pokazujące produkcje specjałów Manufaktury.




Obsługa również jest na najwyższym poziomie panie kelnerki (oraz panie w sklepie) są bardzo miłe i chętnie doradzają w wyborze deseru. 
Tak polubiłam to miejsce, że mam już nawet swoją kartę stałego klienta :)

Podsumowując Krakowską Manufakturę Czekolady polecam wszystkim i na każdą okazje, zdecydowanie mój nowy numer jeden jeśli, chodzi o kawiarnie i czekoladę.
Ogólna ocena: 10/10










poniedziałek, 9 września 2013

GTW W PODRÓŻY- WROCŁAW RODEO GRILL STEAK HOUSE


Kolejny wpis z cyklu gdzie tu wyjść we Wrocławiu.
Tym razem pójdziemy na obiad i to porządny. Do Rodeo Grill Steak House!

Kolejny wpis z cyklu gdzie tu wyjść we Wrocławiu.
Tym razem pójdziemy na obiad i to porządny. Do Rodeo Grill Steak House.
Jeśli nie jesteście naprawdę bardzo głodni to tam nie idźcie, a przynajmniej nie zamawiajcie jak my burgerów (chcieliśmy żeby było po amerykańsku;)). Mój Jack Daniel’s burger był tak duży, że ledwo go zgadłam. Najlepsze było w nim jednak to, że płonął! Niestety zanim pomyślałam o zrobieniu zdjęcia zdmuchnęłam płomienie... 

Mój chłopak zamówił Crazy Horse burgera, który okazał się jeszcze większy i byłby dla mnie nie do pochłonięcia. 

Obie kanapki były dobre i nie kosztowały mało (około 30zł) na szczęście dodatki widoczne na zdjęciach są wliczone w cenę.
Na obsługę (przynajmniej naszego stolika) nie mogę narzekać, bo kelner był bardzo miły i nie ociągał się, przychodził w porę.
Wystrój jak dla mnie za mało dopracowany i klimatyczny, można było to lepiej urządzić np. powiesić listy gończe, plakaty rodeo, kapelusze kowbojskie i tym podobne rzeczy. W restauracji owszem lecą piosenki country, ale jest za mało atrybutów związanych z rodeo. Plusem jest za to ogródek wychodzący na ulice Więzienną, w której się zakochałam oraz menu przed wejściem. Niestety menu, które dostajemy w restauracji jest kolejnym minusem, ponieważ jest strasznie nieporęczne i tak duże, że jedno zajmuje cały stolik.
Podsumowując: Jeśli chcecie dobrze i nie tanio zjeść wybierzcie się do Rodeo, najlepiej w gronie przyjaciół bo randka tam będzie raczej mało romantyczna. Ogólna ocena: 5/10 punkty odjęte za ceny oraz mało pomysłowy wystrój.








poniedziałek, 2 września 2013

GTW W PODRÓŻY- WROCŁAW


Oto powstał pomysł dodatkowego cyklu na blogu- Gdzie Tu Wyjść w Podróży. 
Od czasu do czasu zdarza mi się gdzieś wyjechać, a wtedy trafiam na wiele lepszych bądź gorszych miejsc, jeśli chodzi o restauracje, bary i knajpki. Postanowiłam je tu opisać. Na pierwszy ogień idzie Wrocław, gdzie spędziłam ostatnie parę dni. Najbliższe wpisy będą poświęcone właśnie miejscom, które warto odwiedzić goszcząc w tym pięknym mieście.


We Wrocławiu byliśmy po raz pierwszy i kompletnie nie znając miasta spacerowaliśmy po urokliwych małych, bocznych uliczkach Starego Miasta. Na jednej z nich dostrzegłam Chocoffe. Od razu popadłam w totalny zachwyt, ponieważ uwielbiam czekoladę! Musiałam pójść tam na deser. Zamówiłam mrożoną czekoladę z malinami i lodami miętowymi (połączenie wybrałam sama, można było też wybrać inne smaki lodów i wiśnie), która była pyszna. Dla kontrastu mój chłopak zamówił gorącą czekoladę z wiśniami i była ona wyborna zarówno moim jak i jego zdaniem (a wybredny jest:). Obie czekolady były w cenie parunastu złotych. Poza tym w Chocoffe można kupić pralinki na sztuki, my zdecydowaliśmy się na pomarańcze z pieprzem i kasztan. Nie wiem, która smakowała lepiej:) Raj dla czekoladoholików. 



W kwestii wystroju nie jest już tak pysznie... Co prawda nie jest też źle, ale wnętrze nie przypadło mi do gustu... Brudny dywan, niepasujący do całości obraz, kiepsko dobrane stoliki i krzesła. Plusem były wygodne, miękkie kanapy i ładna tapeta. Gdyby dobrać do nich pasujące, klimatyczne i modne pozostałe elementy wnętrze zyskałoby bardzo wiele. Za to od zewnątrz lokal robi dobre wrażenie dzięki śmiesznym rymowanką na temat czekolady na ścianach :) bardzo przykuwają uwagę i zachęcają do wejścia.


Obsługa nawet ok. Dlatego tylko "nawet ok", ponieważ zamówienie składany przy kasie, tam też od razu płacimy i ze stolika sprzątamy sami, a ja jak wiadomo za tego typu rozwiązaniami nie przepadam. Na szczęście pani była bardzo miła i chętnie doradzała w wyborze oraz przyniosła zamówienie do stolika.
Podsumowując Chocoffee to świetne miejsce na deser we Wrocławiu, można się tam wybrać zarówno ze swoją drugą połówką jak i ze znajomymi.
Ogólna ocena 6/10 Wszystkie punkty są przyznane za smak i pomysł ze śmiesznymi napisami na zewnątrz. Odjęłam za niedograny wystrój i samoobsługę.
Facebook: brak
PS: Przygotowując ten wpis dowiedziałam się, że Chocoffe jest też w Krakowie. Wybiorę się tam i napisze recenzję porównawczą obu kawiarni.



zdjęcie z internetu