poniedziałek, 29 września 2014

GTW W PODRÓŻY- Grecja- KORFU Hotel Mega


Ciąg dalszy wpisów o przepięknym Korfu. Dziś na tapetę idzie hotel. Jak już pisałam TUTAJ był on wliczony w cenę zakupionej na Gruponie wycieczki i serwowano pyszne jedzenie. 
Niestety pokoje nie miały zbyt wysokiego standardu... A pomimo mojej prośby
o preferowany układ łóżek: jedno duże dostaliśmy dwa pojedyncze. Z kolei jednak, gdy zgłosiłam brak kotarki w prysznicu i fakt, że telewizor nie działa wszystko zostało naprawione dość szybko.




Pokój był codziennie sprzątany i na wyposażeniu znajdowały się klimatyzacja, lodówka i suszarka, co niewątpliwie trzeba zaliczyć do dużych plusów. Ale od razu pojawia się też karygodny minus: Internet bezprzewodowy tylko w pomieszczeniach ogólnego użytku. Utrudniało to życie niemiłosiernie. A skoro już jesteśmy przy tychże pomieszczeniach to były one bardzo ładnie urządzone.


No i to, co najlepsze, czyli BASEN. To widok z okna  naszego pokoju.


A oto taki bandyta wtargnął nam do pokoju. Jak to dobrze, że nie boje się jaszczurek.


Na koniec muszę dodać, że cały personel hotelu był bardzo, bardzo miły i uczynny.
Podsumowując pomimo nie wysokiego standardu i utrudnień związanych z Internetem polecam Mega Hotel.
Ogólna ocena: biorąc pod uwagę wszystkie aspekty (łącznie
z jedzeniem) 7/10.
















czwartek, 25 września 2014

GTW W PODRÓŻY- Grecja KORFU


Od razu się wytłumaczę, że moja nieobecność blogowa była spowodowana wakacjami. Cudownym czasem spędzonym na greckiej wyspie Korfu. Na szczęście przywiozłam ze sobą materiał na wiele wpisów.


Zacznę od opisania samego wyjazdu. Wycieczkę 10- dniową kupiliśmy na Gruponie i była organizowana przez biuro podróży Plus. W cenie był przejazd autokarem, hotel, codzienne śniadania
i obiadokolacje oraz butelka wina na pokój. 
No to po kolei: podróż.
Autokar przyjechał do Krakowa delikatnie spóźniony, co prawda za wsiadanie i wysiadanie w naszym kochanym mieście musieliśmy dodatkowo dopłacić, ale ogólnie jechało się przyjemnie. Podróż upłynęła pod opieką profesjonalnej pani pilot, z częstymi przystankami, ciekawymi filmami puszczanymi dla umilenia czasu
z względnie miłymi kierowcami, z którymi czasem jednak było ciężko się dogadać na przykład w sprawie zbyt mocnego ogrzewania. Owszem autobus nie był najwyższej klasy (brak wi- fi), ale nie było też, na co narzekać Całość trasy zarówno na Korfu jak
i z Korfu nie przekroczyła 30 godzin. Jechaliśmy przez Słowację, 

Węgry,


Serbię,


nocą przez Macedonię oraz przez całą Grecję kontynentalną.


Bezpośrednio na Korfu dostaliśmy się promem.



Po dotarciu do Ipsos- miasteczka na Korfu gdzie mieścił się nasz hotel poznaliśmy miłą i bardzo uczynną panią rezydentkę.
W kwestii jedzenia spotkało nas miłe zaskoczenie, ponieważ spodziewaliśmy się kurczaka codziennie na obiadokolacje, a tym czasem dostawaliśmy tradycyjne greckie dania wraz z sałatką. Na zdjęciu pastitsada.


Oprócz tego przystawki



i desery, głównie owocowe. Wszystko pyszne i dużo.


Śniadanie było w postaci szwedzkiego stołu i tu akurat codziennie było to samo (ser, szynka, dżemy, jajka, płatki), ale zupełnie nam to nie przeszkadzało.
O hotelu i wycieczce fakultatywnej napisze w następnym poście, bo co za dużo to nie zdrowo i elaboratów nikomu nie chce się czytać. Jeszcze muszę wspomnieć, że minusem była konieczność upominania się o wino. Powinni sami nam je dać.
Podsumowując mogę z pewnością polecić podróż na Korfu autokarem i promem, a co do ogólnej oceny wycieczki i hotelu to wstrzymam się do następnego postu.







piątek, 12 września 2014

GTW W PODRÓŻY- Nowy Targ- LODY ŻARNECCY


Podhale i Orawa to moje rodzinne strony, często tam bywam, dlatego najwyższy czas zacząć o nich pisać. Na początek wizytówka Nowego Targu, czyli domowe lody u Żarneckich. Od dziecka je uwielbiam i ich smak pozostał niezmiennie wyśmienity. A ceny bardzo niskie, bo za porcje na zdjęciu zapłaciłam 3zł.




Panie sprzedające w okienku powiedzmy, że są względnie miłe. Jedynym minusem (poza dość długą kolejką) jest raczej marne miejsce do siedzenia, które i tak na przestrzeni lat się poprawiło, jednakże i tak stawiam na spacer po rynku podczas jedzenia. Ciekawostką jest, że Żarneccy znaleźli się w pierwszej 6
w Rankingu najlepszych lodów na rok 2014, który znajdziecie
 TUTAJ.


Podsumowując, jeśli będziecie w Nowym Targu koniecznie wybierzcie się tam na lody.
Ogólna ocena 10/10







wtorek, 2 września 2014

RUCOLA


Ostatnio wybraliśmy się na obiad do nowo otwartej restauracji Rucola, która jest nieco bardziej oddalona od miejsc gdzie zwykle jadamy, czyli Rynku Głównego, ponieważ znajduje się na Pędzichowie. I więcej tam nie pójdziemy.
Po pierwsze wystrój jest straszny. Ja rozumiem, że biel jest
w modzie, jeśli chodzi o wnętrza, ale urządzenie CAŁEJ knajpy na biało to przesada. W środku ma się wrażenie przebywania
w szpitalu. Nie pomagają pojedyncze kolorowe akcenty. Do dyspozycji gości jest tylko jedna sala, ale obok jest druga, która zapewne za jakiś czas również zostanie udostępniona i mam nadzieje, że nie będzie biała... Ponadto uważam, że otwieranie połowy lokalu to brak profesjonalizmu. Albo robimy coś porządnie albo nie robimy wcale.


Ale w Rucoli nic nie jest porządnie zrobione. Jedzenie też nie, pomimo, że jest drogie. Podstawą każdej pizzy jest Margherita
i dokupujemy do niej dodatki, które po prostu są za drogie. Duża pizza + pieczarki i kurczak wyniosła nas aż 27 zł do tego napoje
i już mamy 35 zł, co jest za wysoką ceną biorąc pod uwagę standard, odległość od rynku, fakt, że boki pizzy były spalone oraz kiepską obsługę.


Kelner niczym nie różni się od klienta restauracji (powinien mieć stosowne ubranie, a nie ma) i ewidentnie chłopaczek nie nadaje się do tej roboty, bo sposób obsługi na "przepraszam, że żyje i głowę zawracam" się tu nie sprawdza.
Podsumowując Rucoli po prostu nie polecam. Nawet nie było zdjęcia ich szyldu w necie jak widać po pierwszym zdjęciu.
Ogólna ocena 1/10 za to, że przynajmniej czysto było.