środa, 27 sierpnia 2014

BARKA BATORY


Wspominając zeszłotygodniową ładną pogodę wpis o wypadzie na piwo na barkę. Tym razem Barka Batory blisko Wawelu. Szczerze mówiąc najbardziej podobał mi się wystrój barki, elegancko i
z klasą, wszystko do siebie pasuje i jest ładnie.



 Jednak najpiękniejsze i tak są widoki, szczególnie nocą. Tutaj na balon. 


Oczywiście jak to zwykle bywa w pięknych miejscach ceny są dość wysokie, bo 8 zł za lanego Okocimia 0,3 to dużo.


Niestety obsługa nie dopasowała się do poziomu restauracji, bo byli totalnie opieszali i strasznie długo przyszło nam czekać na zamówienie i na rachunek.
Podsumowując Barkę Batory polecam w szczególności na eleganckie i dość drogie randki.
Ogólna ocena 7/10 odjęłam punkty za wysokie ceny i marną obsługę





wtorek, 19 sierpnia 2014

IRISH PUB POD PAPUGAMI


Pogoda się popsuła to z ogródków schodzimy do podziemi. Dawno nie było nic o pubie. Dawno tez nie miałam czasu żeby tego typu miejsce odwiedzić, ale w końcu się udało i odbyłam kolejną miłą wizytę w Irish Pubie Pod Papugami. Zupełnie nie ogarniam, co wspólnego maja papugi z nazwy z irlandzkimi klimatami... Ktoś wie?
Ale pomijając nietrafioną część nazwy to lubię ten Irish Pub za kojarzące się z jego ojczyzną zielone akcenty i krasnale
w przestronnych, dużych i interesująco zaaranżowanych wnętrzach, za bilard, za stolik w oknie i przede wszystkim za tradycyjna irlandzkie piwo- Guinness, które jest jednym z moich ukochanych piw. 


Obsłudze nie mam nic do zarzucenia, za to cenom tak- za wysokie, ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić, aby wydać 30 zł za dwa piwa.


Podsumowując Irish Pub Pod Papugami polecam na przyjacielskie pogaduchy przy dobrym piwie, ale jednym, bo jeśli chcecie więcej to istnieje możliwość, że zbankrutujecie.
Ogólna ocena 8/10 odjęłam punkt za ceny i drugi za papugi.







poniedziałek, 18 sierpnia 2014

FESTIWAL PIEROGÓW


Festiwal pierogów to zdecydowanie mój ulubiony krakowski festiwal. W miniony weekend codziennie jadłam najwymyślniejsze pierogi. W piątek ze szpinakiem i czosnkiem oraz z boczkiem
i oscypkiem.

Zdecydowanie bardziej smakowały mi te drugie i to one były konkursową propozycją stoiska Kusica. Musze wyjaśnić, że każde ze stoisk na festiwalu wystawia swoje pierogi do konkursu organizowanego podczas imprezy.


W sobotę wybrałam  pierogi z jabłkiem i cynamonem oraz z serem lazur i pieczarkami, które były niebieskie i zdecydowanie najbardziej mi smakowały.




Ponadto spróbowałam też pierogów konkursowych i św. Jacka od Polskich Smaków, ale nie przypadły mi do gustu.



Podsumowując: Festiwal Pierogów polecam każdemu i radze usiąść i próbować niestandardowych propozycji przy dźwiękach skocznej muzyki granej na żywo ze sceny festiwalowej.
Ogólna ocena 10/10









piątek, 15 sierpnia 2014

ARKADIA


Ostatnio bardzo modne jest bywanie w restauracjach na barkach nad Wisłą, więc i ja postanowiłam tam pójść w zeszłą niedzielę. Wybrałam bar na barce Arkadia, było bardzo gorąco, dlatego zdecydowałam się na kawę mrożoną, która zaskoczyła mnie niską ceną 12 zł. Sama kawa smakowała dość przeciętnie, ale za to bita śmietana była wyborna.

Wystrój barki jest całkiem przyjemny, dużo miejsca, dużo stolików, względnie ładnie, ale bez jakiś szczególnych detali, co może sprawiać, że restauracja wydaje się nijaka i bez charakteru.

A tak jest pod pokładem.

Na niekorzyść działa też częściowa samoobsługa, na którą jesteśmy skazani. Plusem natomiast jest widok na Wawel.
Podsumowując: Arkadie polecam na kawę deser lub piwo najlepiej z grypą przyjaciół.
Ogólna ocena: 6/10 punkty dałam głównie za niskie ceny, odjęłam za dość nijaki wystrój i samoobsługę.







niedziela, 3 sierpnia 2014

LODY TIFFANY


Wracamy już do Krakowa, ale znowu idziemy na lody. Tym razem moje najnowsze odkrycie, czyli perskie lody nie wiadomo, dlaczego nazwane Tiffany. Perskie nie tylko ze względu na obsługę
o orientalnych rysach (trzeba dodać, że miłą obsługę), ale równie
z na niecodzienne smaki lodów na przykład szafran czy słonecznik. Ci, który wola tradycyjne propozycje również znajdą coś dla siebie
i przy okazji zaoszczędzą, bo te bardziej wymyślne smaki kosztują po 4 zł za gałkę, czyli o złotówkę drożej. Ja jadłam już słonecznik
i był wyśmienity a na zdjęciu jest połączenie śmietanki z Nutellą
i masła orzechowego. Pyyycha! :)


Podsumowując, Lody Tiffany u Persów polecam szczególnie amatorom niezwykłych smaków lodów, ceny trochę wysokie, ale naprawdę warto.
Ogólna ocena 9/10 odjęłam punkt za miejsce do siedzenia- tylko dwa stoliki przed lokalem, które i tak są wiecznie zajęte. 


piątek, 1 sierpnia 2014

GTW W PODRÓŻY - RZESZÓW LODY U MYSZKI


Często bywam w Rzeszowie, bo stamtąd pochodzi mój chłopak
i uwielbiam to miasto, ale nigdy do tej pory o nim nie pisałam, nie wiem, dlaczego.
Czas to zmienić.


Z racji tego, że jest lato to często odwiedzam lodziarnie, a ta
U Myszki jest ponoć najlepsza w Rzeszowie.

Rzeczywiście lody są pyszne, a zwłaszcza smakuje mi idealna polewa z mlecznej czekolady :)



Ceny całkiem przystępne i pani w okienku sympatyczna.



Ponadto Myszka dysponuje sporą jak  na lodziarnie ilością miejsc do siedzenia. Dodatkowo nie zapomnieli o motywie przewodnim miejsca, czyli postaci Myszki Miki.


Podsumowując: Myślę, że jeśli wybieracie się w Rzeszowie na lody to U Myszki jest dobrym wyborem.
Ogólna ocena: 7/10 wszystko fajnie, ale te miejsca do siedzenia trochę tracą prowizorką...