wtorek, 21 marca 2017

BROWAR LUBICZ

Do Browaru Lubicz tylko na browara czy może jednak na obiad? Przereklamowany czy warty odwiedzenia?


Szyld Browaru lubicz

Jakiś czas temu słynny Browar Lubicz zaczął znowu prosperować. Ludzie walili drzwiami i oknami, a znalezienie miejsca, szczególnie w weekend graniczyło z cudem. Gdy już minął pierwszy “bum” wybrałam się i ja. Niestety moje oczekiwania nie pokryły się z rzeczywistością.
Od progu, czyli kontaktu z średnio miłą panią z recepcji, spotykały mnie prawie same rozczarowania. 

Wystrój restauracji w Browarze Lubicz: drewniane krzesła i stoły

Wystrój restauracji w Browarze Lubicz: fotele na sali barowej

No właśnie dania… Kolejny zawód. Wybór jest skromny, ceny powalające, porcje nie gwarantują sytości. Szczególnie zaskoczyły mnie przystawki w cenach niemal identycznych jak dania główne. Serio?! Mam nadzieje, że wielkość również jest porównywalna.
Zamówiony przeze mnie burger z pikantnym sosem był smaczny
i faktycznie palił język.
Natomiast Krakowska Maczanka była aż za bardzo cebulowa, ale również smaczna.

Burger i Krakowska Maczanka

Do tego dwa piwa: Apa oraz ciemne. Zdecydowanie Lubicz powinien poprzestać na serwowaniu piwa. Chmielowy napój w ich wykonaniu jest genialny i naprawdę wart polecenia.

Piwa: Apa i ciemne

Za obiad dla dwóch osób (dania główne i piwa) zapłaciłam 66 zł. Przy takiej cenie spodziewałam się lepszego zaopiekowania. Myślę, że darmowa przystawka sprawiłaby, że posiłek
w Browarze Lubicz nie wypadałby już tak drogo. No i gdyby obsługa bardziej starała się zaopiekować klientem na przykład wskazać miejsce, to poziom restauracji dorównałby cenom.
Podsumowując: jeśli chodzi o piwo jestem na tak, a jeśli chodzi
o posiłki to raczej na nie…
Ogólna ocena 6/10.


czwartek, 16 marca 2017

SHINE CLUB

Kraków miastem, które nigdy nie śpi. Zapraszam Shine'a!


WPIS PRZEZNACZONY DL OSÓB PEŁNOLETNICH

Dawno nie pisałam nic o żadnym klubie. Właściwie to tylko jeden mój post dotyczył klubu. Był to pierwszy wpis i opisałam w nim Ministerstwo. Lokal już nie istnieje, a ja mogę się przyznać, że tam pracowałam. Mam z tego miejsca mnóstwo fajnych wspomnień, nawiązałam tam wiele przyjaźni oraz poznałam miłość mojego życia.
Nie zmienia to faktu, że po 1, 5 roku niemal codziennego bywania w klubie miałam dość na następne 5.5 roku.
Do Shine poszłam na urodziny przyjaciółki. Lokal bardzo mi się spodobał. Jest mega dużo miejsca
a wystrój zaliczam do lepszych, jakie widziałam. Motyw tych parasolek- genialny!

Dekoracja klubu Shine: parasolki

Parkiet klubu Shine


Pod względem cen nic w klubach się nie zmieniło. Drogo. Mój, nawiasem mówiąc dobry, Cosmopolitan kosztował 21 zł, a zrobiła do miła barmanka.

Drink Cosmopolitan


Muzyka, jak łatwo się domyślić- klubowa. Są lepsi i gorsi dj- e, trafiłam akurat na tego bardziej utalentowanego.
Nie zmieniło się też to, że kluby rządzą się swoimi prawami i jeśli nie zapisałeś się na wydarzenie na FB to płacisz za wstęp. W tym przypadku 10 zł.
Podsumowując, to były bardzo udane urodziny i świetnie się bawiłam. Z całą pewnością mogę polecić klub Shine na dobrą całonocna imprezę.
Ogólna ocena 8/10.


sobota, 11 marca 2017

JORDAN CAFFE


Muszę przyznać, że z zewnątrz Cafe Jordan może nie zachęcać do wejścia. W tym samym budynku mieści się również biuro podróży i hotel.


Nie warto jednak ulegać temu wrażeniu. Kawiarnia jest naprawdę bardzo przytulna i ciekawie urządzona. Przeważają motywy związane z wyjazdami zapewne ze względu na dzielenie przestrzeni z biurem podróży. Kocham wycieczki, więc oczywiście ta stylistyka mi odpowiada.



W szczególności podobają mi się zegary pokazujące czas na świecie.

Słyszałam opinie, że serwują tam najlepszą kawę w Krakowie. Faktycznie jest dobra, ale ja zdecydowanie jestem większą fanką herbat. Jordan oferuje ciekawe i pyszne mieszanki. Do każdej ogromnej i przystępnej cenowo filiżanki herbatki dodają gratis wafelka. Lubię to!


Obsługa to głównie młodzi i wyluzowani ludzie, którzy są mili
i chętnie żartują z klientami.




Podsumowując, Jordan jest bardzo pozytywnym miejscem, do którego warto pójść na kawę/ herbatę z przyjaciółmi.
Ogólna ocena 7/10.



niedziela, 26 lutego 2017

Gdzie wyjść w Krakowie? Na konferencje IT!


Zapraszam Was serdecznie na kolejne spotkanie maniaków bezpieczeństwa IT, które razem ze stowarzyszeniem non- profit KrakWhiteHat mam przyjemność organizować.
Wstęp na wykład jest darmowy w zamian za wizytę w barze naszego gospodarza- Pauza In Garden. Pamiętajmy, że dostajemy od nich salę całkowicie za free, więc okażmy swoją wdzięczność zamawiając kawę/ herbatę/ piwo, które umilą nam słuchanie wykładu.

Tytuł prezentacji
Urządzenia BLE - programowani i bezpieczeństwo

Opis prezentacji
„Chcesz zaprogramować urządzenie oparte na protokole BLE, ale nie masz żadnej dokumentacji? 
W prezentacji omówione zostaną sposoby analizy przesyłanych poleceń i ich późniejsze wykorzystanie we własnej aplikacji. Zaprezentowane zostaną narzędzia do "sniffowania" w praktyce. Dodatkowo poruszymy również kwestię bezpieczeństwa urządzeń IoT. „

O naszym prelegencie
Rafał Stępień:
„Jestem programistą z pasji oraz miłośnikiem niestandardowych i innowacyjnych rozwiązań. Ugruntowane doświadczenie w branży IT pozwala mi na wykorzystanie najróżniejszych i najnowocześniejszych technologii do realizacji własnych projektów. Ukończyłem informatykę na AGH już jakiś czas temu, ale nadal angażuję się w życie uczelni – jestem prezesem koła naukowego zajmującego się szeroko pojętą elektroniką oraz praktycznym zastosowaniem programowania. Uwielbiam pracę z ludźmi, dlatego współorganizuję krakowskie hackatony i aktywnie w nich uczestniczę.”

Nasze spotkania odbywają się w luźnej i przyjaznej atmosferze, dlatego zachęcamy Was do udziału w dyskusji, która odbędzie się po prelekcji. Najbardziej aktywne osoby nagrodzimy upominkami od jednego z naszych partnerów- wydawnictwa Helion.
Zapisać możecie się pod tym linkiem: https://www.meetup.com/KrakWhiteHat/events/237859038/
Do zobaczenia na spotkaniu :)


poniedziałek, 20 lutego 2017

SKAZANY NA SZNYCLA Food Truck



Wiem, że jest zima i aura nie sprzyja jadaniu w Food Truckach. Jednak All In Card i voucher, który od nich dostałam (dzięki!) skutecznie zmotywowało mnie to pojechania w pewien mroźny wieczór aż na Bronowicką. Jako towarzyszkę wzięłam moja przyjaciółkę- Gabi.
Pan pracujący w Skazanym na Sznycla pomimo bycia skazanym na zimno był bardzo miły i zapakował nasze dania na wynos tak, aby nie utraciły ciepła. Pojechałyśmy do Gabi odkryć, jakie smaki kryją się pod kanapką Szefa (16zł) i Zboczoną (14zł).



Bynajmniej nie były to zwykłe kawałki mięsa i nic poza tym. Okazało się, że to dwa ogromne burgery ze sznyclem i mnóstwem dodatków w środku. Oprócz grającego główna rolę mielonego zachwycił nas mega słony i dobrze wysmażony boczek. Palce lizać, robię się głodna na samo wspomnienie.



Podsumowując, jeśli mieszkacie w pobliżu lub jeśli macie dużo czasu i chęci, aby pojechać na Bronowice, to koniecznie zjedzcie burgera w Skazanym na Sznycla. Gwarantuje Wam, ze zostaniecie skazani na najedzenie się do syta za małe pieniądze.

Ogólna ocena: 9/10.

piątek, 17 lutego 2017

Śniadanie w Krakowie: ŁYSA GÓRA


Mówią ze do trzech razy sztuka. Ja dałam Łysej Górze aż pięć szans.



Gdy zobaczyłam na Placu na Stawach nową piekarnie bardzo się ucieszyłam na myśl o odkrywaniu jej smaków. Niestety odkryłam tylko, że prawie wszystko, co od nich jadłam jest suche: croissanty, rogalik, drożdżówka z budyniem i dżemem. Wielkie rozczarowanie.




Napoleonki natomiast miały przypalone spody, co niekorzystnie wpłynęło na smak całego ciastka.



Na szczęście cen nie mają wygórowanych, a obsługę w miarę sympatyczną.
Jedyny plus, który ratuje Łysą Górę to świeże i ciepłe bułeczki
z rana. Te na prawdę robią dobre wrażenie i szybko znikają.
Pomimo, że piekarnia jest tylko zwykłym sklepem na Placu jej wnętrze zachęca, aby wejść do środka.



Ciepłe kolory, drewno i wysoki stolik z hokerami przypominają wystrój modnych hipsterskich śniadaniowych kawiarni
z amerykańskich filmów.
Podsumowując, chodzę tam tylko po ciepłe bułeczki. Nawet, jeśli coś innego wygląda ładnie to już wiem, ze smakować mi nie będzie.
Ogólna ocena: 4/10.




środa, 8 lutego 2017

POD GROTAMI

WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH



Ahoj! Zacumujemy dziś Pod Grotami. I bynajmniej (dla laików) nie chodzi o skalne groty, lecz o grot, jako żagiel. 
Taka nazwa nie jest przypadkowa. Wnętrze małego baru jest urządzone właśnie w żeglarskim stylu: hamaki, mapy, flagi pirackie, ster i mnóstwo innych świetnych detali. Wystrój bardzo przypadł mi do gustu. Uwielbiam taki klimat i antresole.





Załoga pubu jest równie wyjątkowa. Mili ludzie z pasją. Jedna
z barmanek prowadzi nawet bloga poświęconego rodzajom piwa (https://piwologia.wordpress.com).



Skoro już o piwie mowa, to piraci z Pod Grotami pija właśnie ten złocisty trunek. I to nie takie zwykłe piwo, tylko to unikalne, którego nie dostaniemy w każdym sklepie czy barze. Ja szczególnie upodobałam sobie Miss Lata (tak, to nazwa piwa)
z dość oryginalną etykietką. :P Taka przyjemność kosztuje troszkę więcej niż standardowo, bo 11 zł. No, ale czego się nie robi, aby rejs był udany. :)



Podsumowując, radzę dokonać abordażu na Pod Grotami.

Ogólna ocena 10/10.