wtorek, 26 marca 2013

SPAZIO


W zeszłym tygodniu postanowiłyśmy z przyjaciółką wybrać się do Spazio na rogu ulic Szpitalnej i Św. Tomasza. Już raz tam byłyśmy, ale bardzo krótko i wtedy miejsce zrobiło na nas dobre wrażenie. Niestety przy drugiej wizycie ten czar prysł...
Najgorzej oceniam obsługę w Spazio. Pani kelnerka zajmowała się wszystkim innym tylko nie klientami, czyli nie nami. Ponadto składając zamówienie dowiedziałyśmy się, że nie ma możliwości przygotowania sporej części menu oferowanego przez Spazio, ponieważ nie ma składników. Wtedy moja przyjaciółka ze zrezygnowaniem zamówiła wodę, a ja sernik i czekoladę na gorąco, która podczas pierwszej wizyty bardzo mi smakowała. I to znowu okazał się tylko chwilowy zachwyt. Czekolada była po prostu ok, bez rewelacji. Robił się na niej kożuch, co jak twierdzi mój znajomy znawca czekolady, nie powinno mieć miejsca. Zapłaciłam za nią
10 zł.


Jeśli chodzi o sernik, a właściwie serniczek, który zamówiłam to była śmiesznie mała porcja nie warta nawet 5 zł, które kosztowała.

Reszta menu Spazio nie porywa. Wybór jest, ale nie jakiś specjalnie duży, a poza tym, jak już mówiłam i tak części składników nie ma ;) Ceny są umiarkowane, ani wysokie, ani niskie, do przyjęcia. Gdybym starała się poszukać plusów to lokal ma promotora i różne zniżki na alkohole, w zależności od dnia tygodnia. O ile "środa z Jameson'em", czyli -20% na koktajle na bazie Jamesona jest fajnym pomysłem, to wtorkowy promocyjny Lech za 6 zł jest klapą. To żadna promocja. Można znaleźć taniej i lepsze piwo w innych lokalach.
W kwestii wystroju wreszcie mogę powiedzieć parę ciepłych słów. Jest antresola, są stoliki w oknach, są wygodne fotele i dużo miejsca, a całość wygląda ładnie i ciekawie. Spazio ma małą scenę i czasem odbywają się tam koncerty. 
Podsumowując Spazio polecam głównie osobą, które chcą wypić w towarzystwie przyjaciół jakiś alkohol w promocyjnej cenie (w poniedziałek wiśniówka, orzechówka i żubrówka, czwartek wina, w niedziele mocne alkohole) z tym, że nie koniecznie piwo. Nie jest to dobre miejsce na deser ani na randki, ponieważ jest tłoczno i gwarno.
Ogólna ocena 3/10. Odjęłam aż 7 punktów za opieszałość obsługi, braki składników i wielkość serniczka.


* Za namową Agenss postanowiłam robić własnoręcznie zdjęcia w lokalach o ile będzie to możliwe. Jednakże ze względu na kiepską, jakość zdjęć z mojego telefonu będę wstawiać również te z internetu by lepiej pokazać wnętrze. Za to zdjęcia potraw będą robione tylko przeze mnie. 










piątek, 15 marca 2013

CAFE ZAKĄTEK


Kiedyś, z przyjaciółkami gdy miałyśmy zabójcza ochotę na kawę trafiłyśmy na Grodzką do Cafe Zakątek.  
Pierwsze wrażenie jakie miałam wchodząc do kawiarni, to że jest tam strasznie ciasno i wszędzie wszystkiego za dużo. Lokal jest niewielki, na pólkach są poustawiane różnego rodzaju bibeloty, na ścianach wisi cała masa obrazków i (uwaga) zielników. W pierwszej chwili wydało się to strasznie przytłaczające, ale po paru minutach siedzenia tam odkryłam, że wnętrza są nawet przytulne, a przyciemnione światło dodaje miejscu odpowiedniego klimatu.
Cafe Zakątek oferuje różnego rodzaju kawy, czekolady, ciasta. Ja wybrałam kawę bogów i szarlotkę na ciepło. I swojego wyboru absolutnie nie pożałowałam. Kawa faktycznie miała niebiański smak, a szarlotka w niczym nie ustępowała kawie. Nawet teraz pisząc ten post mam ochotę na taki zestaw :)  Szczęścia dopełniają w miarę przystępne ceny (8 zł za kawę bogów) i spore porcje. Bardzo mnie cieszył duży kawałek szarlotki.
Na obsługę nie mogę powiedzieć złego słowa, bardzo miła.
Podsumowując Cafe zakątek to naprawdę bardzo fajny zakątek :) Polecam go każdemu głównie na pogaduszki z przyjaciółmi, na randki jest niestety zbyt mało romantyczny.
Ogólna ocena 7/10. Odjęłam 3 punkty za ilość tych wszystkich bibelotów i różności dookoła.

EDYCJA WPISU
Niedawno ponownie zawitałam do Cafe Zakątek i przy okazji tej wizyty dowiedziałam się, że toaleta znajduje się na zewnątrz! Niewiarygodne! Jak starodawny, wiejski wychodek.  Aby skorzystać należy poprosić panią za barem o klucz i wyjść z kawiarni. W zimie to musi być bardzo kłopotliwe. Z tego względu muszę odjąć Zakątkowi 3 punkty. Teraz ocena końcowa wynosi 4/10.











piątek, 8 marca 2013

POLSKIE SMAKI


Lubię miejsca z menu wystawionym na zewnątrz. To zwiększa szansę, że lokal, do którego wchodzę zaoferuje mi tego, czego szukam. Przechodząc ulicą św. Tomasza parę razy rzuciłam okiem na menu Polskich  Smaków i postanowiłam wybrać się tam na obiad. Mam trochę mieszane uczucia, co do tego miejsca. 
Po pierwsze nie spodobała mi się samoobsługa. Musimy sobie sami odebrać zamówienie i odnieść talarze do okienka, które jest dopiero na samym końcu restauracji, więc jeśli siedzimy w pierwszej sali to może być problem. Oczywiście płacimy zaraz po zamówieniu. I co do pieniędzy pojawia się kolejny problem, bo 22 zł za obiad, który muszę sobie sama przynieść to stanowczo za dużo. Część potraw jest gotowa, widzimy je przy ladzie i dostajemy od razu na talerz. Są to specjały dnia. Restauracja ma też swoje stałe menu i jeśli wybierzemy coś z niego to czekamy chwile na jedzenie. 
Ja zdecydowałam się na kurczaka nadziewanego jabłkiem w płatkach migdałowych oblanego żurawiną, ponieważ wyglądał bardzo zachęcająco. Niestety okazało się, że to fajny pomysł, ale wykonanie już dużo słabsze... Kurczak nie powalił mnie smakiem.
W kategorii wystroju Polskie Smaki mają plusa za wnętrza pasujące do nazwy, ponadto w środku jest ładnie, dużo miejsca i czysto jak na lokal samoobsługowy.  Szczególnie spodobały mi się stolik w oknie (jak zwykle) i witraż na suficie nad antresolą. 
Z obsługą nie miałam zbyt długiego kontaktu, ale panie były bardzo miłe.
Podsumowując Polskie Smaki polecam amatorom polskiej kuchni i restauracji samoobsługowych, którzy nie szukają najtańszego obiadu na mieście.
Ogólna ocena 5/10 - głównie ze względu na wystrój.
Niestety Polskie Smaki na mają Facebooka.




piątek, 1 marca 2013

PAPRYCZKI 5

Dziś na obiad pizza :) W restauracji Papryczki 5 przy ulicy Mikiłajskiej 5. 
Lubię takie włoskie klimaty... Wystrój Papryczek bardzo mi się podobał. Miejsce wygląda jak elegancka pizzeria we Włoszech. Siedząc tam, aż zaczyna się marzyć o wycieczce. W kwestii wyglądu nie mam się do czego przyczepić. Zadbano tam nawet o takie szczegóły jak wieszaczki na kurtki (w sezonie jesień- zima szczególnie zwracam uwagę na obecność tego detalu). No i to co bardzo lubię, czyli stolik w oknie :)
Co do obsługi to jest bardzo profesjonalna i miła. Prawie od razu po wejściu pani kelnerka pokazała nam stolik dla dwóch osób. Drobnym minusem jest fakt, że na jedzenie musimy trochę poczekać, ale w tak ładnym otoczeniu czekanie nie jest takie złe.
Ceny. Łatwo się domyślić, że skoro dobrze urządzone wnętrze, że skoro profesjonalna obsługa to ceny będą wysokie. I to racja. Do Papryczek opłaca się przyjść na pizze. Za dużą zapłacimy od 20zł do 25zł. I to będą dobrze wydane pieniądze, bo pizza jest smaczna. Choć polecam ją głównie amatorom cienkiego ciasta i dlatego myślę, że lepiej nie odwiedzać tego miejsca, gdy mamy wilczy apetyt i chcemy się najeść.  Jeśli chodzi o ceny dań czy ryb to są już dużo bardziej wygórowane (30zł -50zł). Papryczki jak przystało na włoską restauracja posiadają osobną kartę win, które oczywiście kosztują nie mało, ale zastąpić je przecież można jakimś tańszym, zwykłym napojem jak sok.
Podsumowując Papryczki 5 to urokliwe miejsce z dobrą pizzą i wysokimi cenami, przeznaczone raczej na lekkie kolacje niż na wielką wyżerkę. Ogólna ocena 7/10. -3 punkty za te ceny...
Oto Facebook Papryczek 5