poniedziałek, 21 września 2015

CHATA


Czym chata bogata! To przysłowie zdecydowanie tu pasuje.
W Chacie zjemy dobrze, czyli dużo i smacznie a przy okazji nie przepłacimy. Za fileta z dodatkami zapłaciłam mniej niż 20 zł
a porcja jest naprawdę na bogato.


Do tego codziennie do 18:00 dostaniemy zupę dnia gratis. Uwielbiam dostawać coś za darmo! Ja trafiłam akurat na ogórkową. 



Przy pierwszej i na pewno nie ostatniej wizycie w Chacie mój rachunek niestety zawyżyła herbata z prądem w malutkiej filiżance aż za 11 zł. 
Mieszane uczucia budzi we mnie wystrój. Góralska gospoda
z adekwatną muzyką w centrum Krakowa? Coś chyba kiepsko
z geografią... Ale z drugiej strony to robi pewien klimat. Jest przytulnie, ciepło, wszystko do siebie pasuje. Jeśli chcieli mieć swojsko to mają. Ogólnie miło się tam siedzi. No może akurat nie  koniecznie przy krzywym stoliku koło drzwi, który się nam trafił. 


Największe zastrzeżenia mam do obsługi. Kelnerka owszem mila, ale raczej nie rwała się do pracy i zanim podeszła przyjąć zamówienie minęło stanowczo za dużo czasu. Może warto byłoby zatrudnić bardziej krewką góralkę?


Podsumowując Chata na obiad z przyjaciółmi nadaje się doskonale. Zmieścicie się wszyscy na ławach przy jednym dużym stole i nie zbankrutujecie. 
Ogólna ocena 8/10.








sobota, 19 września 2015

MOCAK CAFE


Znowu poniosło mnie poza Rynek Główny. Tym razem przy okazji zwiedzania Muzeum Sztuki Współczesnej postanowiłam wstąpić na kawę do muzealnej kawiarenki.


Obsługa kawiarenki była naprawdę bardzo miła. Wystrój idealnie oddawał klimat muzeum. Białe, proste surowe nowoczesne wnętrze, w którym całkiem miło się siedzi i czuje artystycznego ducha. 


Zamówiłam waniliowe caffe latte, było dobre jednak dla mnie zdecydowanie za słodkie. Podziwiam baristkę za perfekcyjną piankę na wierzchu. Kawa kosztowała 9 zł, a więc przystępnie.


Podsumowując, po długim zwiedzaniu muzeum warto zaglądnąć do Mocak Cafe, aby odpocząć w miłym wnętrzu. 
Ogólna ocena 9/10.


Ponadto zdecydowanie polecam wystawę "Gender w sztuce", która mnie absolutnie zachwyciła. Porusza niezwykle ważne
w dzisiejszym świecie tematy: płciowości, ról społecznych kobiety
i mężczyzny, modeli rodziny, transpłciowości, płynności płci. Osobiście uważam, że uczy odbiorcę tolerancji i akceptacji, których dziś czasem ludziom brakuje. Ogólnie nie przepadam za sztuką współczesną, ale ta wystawa wywarła na mnie niezwykle pozytywne wrażenie.











piątek, 11 września 2015

PEPERONE


Pierwszy raz w historii bloga robię wpis o lokalu, który jest ta bardzo oddalony od Rynku Głównego. Mieszkam w centrum
i dlatego najczęściej właśnie tam jadam. Wczoraj wyjątkowo odwiedziłam wraz z przyjaciółką jej osiedlową pizzerię i muszę przyznać, że niczym nie odbiega od tych rynkowych. 
Zamówiłyśmy oczywiście pizzę, pół na pół Królewską i Sycylijską. Oba smaki były rewelacyjna, a rozmiar ogromny. Za tak dużą porcje warto dać około 40 zł.  


Równie zadowolona jestem z obsługi, która chyba czyta w myślach swoich klientów i proponuje im rzeczy, o których dopiero, co zdążyli pomyśleć. 




Pochwale także wystrój. Ogólnie podoba mi się, wygląda jak katalogowe mieszkanie, kolory ładnie dopasowane i wszystko do siebie pasuje. Jednakże nie obyło się bez drobnych wpadek. Obicia kanap aż wołają, aby je już wymienić. Restauracja serwuje głównie smaki kuchni włoskiej, dlatego dobrze byłoby zaakcentować to jakimiś detalami w wystroju.




Podsumowując pizzę w Peperone polecam wszystkim, który pojawią się w tamtych rejonach oraz który w nich mieszkają.
Ogólna ocena 9/10.