środa, 15 maja 2013

MUSTACHE


Dziś w Krakowie tak piękna wiosenna pogoda, że aż nie mogłam wysiedzieć w mieszkaniu. Poszłyśmy, więc z przyjaciółką na kawę i ciastko do Mustache. Pełne entuzjazmu, ponieważ jeszcze nigdy tam nie byłyśmy.
Ale dosłownie od progu entuzjazm znacznie zmalał...Kawiarnia jest po prostu, bardzo delikatnie mówiąc, brzydko urządzona. Mało przytulnie i surowo. Nawet stoliki w oknach nie są zachęcające. Ma się ochotę wyjść. Na szczęście ta ochota mija po podejściu do kasy :) Do wyboru mamy same pyszności, co prawda w nie koniecznie niskich cenach i z samoobsługą, ale i tak warto. Za naprawdę pyszną kawę w ciekawych smakach płacimy paręnaście złotych, a za wyśmienite ciacho nie więcej niż 10,90zl. A to wszystko poda nam bardzo miła pani lub równie miły pan. Ja akurat zdecydowałam się na czekoladowo- ciasteczkowe latte i tarte toffi z migdałami.


A moja przyjaciółka na latte waniliowo- kokosowe i sernik.


Miłym zaskoczeniem były ciasteczka z czekoladą i orzechami, które dostałyśmy gratis. 
Podsumowując Mustache polecam na coffee to go (mają ładne kubeczki na wynos), lub na szybką kawę z przyjaciółmi. A jeśli już zdecydujecie się zostać w tym mało przytulnym miejscu to koniecznie radze osłodzić sobie pobyt pysznym ciachem.
Ogólna ocena 6/10 Smacznie, ale co z tego kiedy, brzydko...

Niestety dziś mój telefon się nie popisał i dobre zdjęcia zrobił tylko jedzeniu, dlatego wszystkie pozostałe zdjęcia pochodzą z internetu, ale nie są przekłamane.








niedziela, 12 maja 2013

DOMOWE PRZYSMAKI


Parę dni temu po bardzo pracowitym dniu byłam głodna jak wilk i postanowiłam zaspokoić mój głód właśnie w Domowych Przysmakach i zjeść coś sycącego jak na kuchnie polską przystało. Niestety się zawiodłam. Cena za zapiekane góralskie naleśniki (z zerem żółtym, bryndzą i oscypkiem) 13zł bardo podobała się mojej kieszeni, niestety wielkość porcji już nie podobała się mojemu żołądkowi. Jeden naleśniczek, co prawda bardzo ładnie podany, to dla mnie za mało. Smakowało wyśmienicie, ale dalej byłam głodna.


Podejrzewam, że raczej wszystko w Przysmakach jest niewielkich rozmiarów, ponieważ ceny wszystkiego również są niewielkie (paręnaście złotych za danie i parę za napój w tym pyszny kompot za 3,50zł).
Minusem jest oczywiście samoobsługa, którą zawsze krytykuje. Sami zamawiamy jedzenie i odnosimy talerze. Na szczęście danie mamy podane przez bardzo miłą panią, która również chętnie i szczegółowo udzieli informacji o potrawach. 
Zdecydowanym plusem Domowych Przysmaków jest menu na zewnątrz. Lubie to :)
W lokalu jest czysto i panuje zgodny z nazwą klimat domowej gospody i tak też Przysmaki są urządzone. Jednak tu czeka na nas kolejny minus: mało stolików. Oczywiście, jeśli nie ma miejsca w środku można latem usiąść w ogródku, ale nie zawsze jest ładna pogoda, a poza tym ogródek jest na ulicy, więc stanowimy atrakcje dla przechodniów. Rzeczą, która bardzo szpeci lokal są kartki z zakazami i informacjami: dwa razy przeczytamy, że nie wolno tam palić i że nie przyjmują kart kredytowych, na lodówce jest ogromny napis "Przejście tylko dla personelu" tak jakbyśmy sami się nie domyślali, że na zaplecze tylko pracownicy mogą wejść, nawet na płotku ogródka jest zakaz przypinania rowerów. Właściciel jest prawnikiem czy co??
Podsumowując Domowe przysmaki polecam na przekąskę nie na obiad. I raczej randkowo też tam nie jest. Podwieczorek z przyjaciółmi to idealna okazja do odwiedzenia knajpki.
Ogólna ocena: 5/10- odjęłam punkty za samoobsługę, małe porcje i karteczki informacyjne.



zdjęcie z internetu, które nie jest przekłamane- miłe zaskoczenie

ogródek- zdjęcie z internetu