wtorek, 24 czerwca 2014

HOANG-HAI


Poszukiwań idealnej orientalnej knajpy ciąg dalszy. Niestety i tym razem do ideału daleko.
W Hoang- Hai, co prawda jest tanio i dużo (9 zł za widoczne na zdjęciu pół porcji), ale niesmacznie. Jadłam tu najgorzej zrobione orientalne danie w życiu. Niedoprawionego kurczaka w chrupiącej (tylko z nazwy) panierce, która odpadała.

Do tego niewydarzona pani kelnerka, która zamiast wody niegazowanej podała mi gazowaną i sos w obtłuczonej miseczce.
Wystrój tylko dopełnia katastrofę. Kicz z sileniem się na orientalne elementy, które miały pasować do klimatu knajpy, ale tak naprawdę tylko pogarszają sprawę, ponieważ są nieumiejętnie dobrane. Czy ja kiedykolwiek tafie do dobrze zrobionego orientalnego wnętrza?

Podsumowując: Hoang- Hai po prostu nie polecam, no chyba, że będzie ostatnią orientalną knajpą na Ziemi to wtedy pójście tam będzie uzasadnione.
Ogólna ocena 1/10 miejsce ma potencjał, trzeba go wydobyć.




poniedziałek, 23 czerwca 2014

GRILL 34



Odkryłam to miejsce rok temu. Jest to letni ogródek na dziedzińcu kamienicy gdzie oprócz kiełbaski możemy zjeść wiele grillowanych pyszności. Latem rok temu bywałam tam średnio raz dwa razy
w tygodniu, bo dosłownie zakochałam się w tym miejscu i było ono moim niekwestionowanym numerem jeden, jeśli chodzi o sałatki
i przede wszystkim o makarony. Tu zdjęcie z lipca 2013 i makaron
z pieca z kurczakiem i sosem pomidorowym, który kosztował tylko 12zł. 


Z niecierpliwością czekałam aż Grill się otworzy w tym sezonie
i będę mogła zjeść mój ulubiony makaron. Otworzył się, ale niestety w trochę gorszym wydaniu niż rok temu. Po pierwsze o zgrozo podniesiono ceny! Teraz za makaron płacimy 18 zł.  Zmieniono też menu. Dalej jest raczej skąpe (3 rodzaje makaronów), a zamiast makaronu z kurczakiem i sosem pomidorowym jest z mięsem mielonym i tymże sosem. 


Na szczęście genialny smak się nie zmienił. Miła obsługa również pozostała i cukierki
w koszyczku z rachunkiem za posiłek. Pojawił się za to minus
w wystroju. Ogólnie Grill to bardzo dobrze rozplanowany i ładnie zaaranżowany ogródek gdzie nic nie jest przesadzone ani źle zrobione. No przynajmniej rok temu wszystko było ok. W tym zapomnieli o ważnym szczególiku- poduszkach na strasznie niewygodne krzesła. W sumie stoły po obrusami w kratę również wyglądały lepiej niż bez nich.


Podczas jednej z tegorocznych wizyt w Grillu spotkała mnie miła niespodzianka. Było to
w trakcie pierwszej fali upałów i dostałam do przetestowania chłodnik. Nigdy dotąd nie jadłam chłodnika, ale muszę przyznać,
że byłam uprzedzona i myślałam, że zimna zupa po prostu nie może dobrze smakować. Skoro dostałam za darmo to zjadłam. I moje uprzedzenia zniknęły! Było pyszne. Jeśli pojawi się na stałe
w grillowym menu to zdecydowanie warto go zamówić.


Podsumowując: Zdecydowanie polegam Grill wszystkim. Choć rok temu poleciłabym bardziej. Jednak zabieg z podwyżką cen bardzo mi się nie podoba.
Ogólna ocena 9/10 byłby max gdyby nie wyższe ceny.



i grillowy strumyczek :)

NALEŚNIKI CREPES



Gdy czasem mam niepohamowaną ochotę na naleśniki to najchętniej zaglądam właśnie tam. Wybór mają duży zarówno naleśników na słodko i słono. Ja do tej pory jadłam te na słodko. Zdecydowanie polecam
z Nutellą i owocami.


Trochę mniej z Nutellą owocami jogurtem i orzechami gdyż połączenie jogurtu i Nutelli nie wyszło im najlepiej.


Musze przyznać, że choć jest smacznie to ceny mają za wysokie, bo 12 zł za takiego naleśnika to za dużo. Na szczęście jest dość sycący. Zauważyłam też, że koszt napoi to po prostu rozbój w biały dzień. Za taką cenę powinni, chociaż zrezygnować z samoobsługi, albo mieć otwarte dłużej niż do 20 lub zainwestować
w prawdziwe talerze i sztućce a nie papierowe. Ale przynajmniej pani, która tam pracuje jest miła.
Naleśniki Crêpes należy pochwalić za wystrój. Wnętrze jest dość problematyczne, bo małe. Udało się im urządzić je ładnie, nie jest "łyso", ani dodatki nie przytłaczają. Jest w miarę dopracowanie i kolorowo,  co współgra z idea serwowania naleśników.


Podsumowując: Naleśniki Crêpes polecam, na szybkiego naleśnika, ale nie za często i nie, gdy macie wilczy apetyt, bo zbankrutujecie.
Ogólna ocena: 7/10 odjęłam za ceny i samoobsługę.




niedziela, 15 czerwca 2014

CYKLOP


Mogę z całą pewnością stwierdzić, że Cyklop to jedna z moich ulubionych pizzerii. Chętnie tam przychodzę i to głownie ze względu na pyszną pizzę w niestandardowych odsłonach. Tu na przykład z orzechami i gruszką i serem.

Ponadto obsługa jest bardzo miła i w pizzerii podają małe ciepłe bułeczki, jako starter, co osobiście bardzo lubię i zawsze uważam za plus.


Niestety Cyklop ma też minusy. Po pierwsze ceny- za wysokie, po drugie- porcje za małe.
Wystrój, czyli mój konik, jest zdecydowanie na plus. Współgra z nazwą i podawanymi potrawami, miejsca jest dużo, a wnętrze jest ładne i urządzone ze smakiem, powiedziałabym, że wygląda wręcz idealnie.



Podsumowując Cyklopa polecam każdemu jednakże nie jest to najtańsza i najbardziej sycąca opcja.
Ogólna ocena 7/10 odjęłam za dietetyczne porcyjki i ból portfela. 


ZAPIEKANKI NA KAZIMIERZOWSKIM PLACU NOWYM- WIKI


Znowu jemy zapiekanki z Okrąglaka. Tym razem w okienku Wiki. Jadłam tam już parę razy, choć ceny nie należą do najniższych, ale mają duży wybór i ciekawe propozycje, no i obsługa jest miła. Niestety wizyty, podczas której robiłam zdjęcia do wpisu nie wspominam najlepiej i popsuła ona moje dobre zdanie o Wiki. Wszystko, dlatego, że składniki mojej zapiekanki były po prostu nie świeże i nie uratował tego nawet sos sos barbecue.

Podsumowując mam mieszane uczucia, co do polecenia Wiki. Jeżeli jeszcze raz dostane coś nie świeżego to już więcej tam nie pójdę. Póki, co polecam osobą, które lubią mieć, z czego wybierać.
Ogólna ocena 6/10 aż 4 punkty odjęłam za tą wpadkę ze składnikami.









poniedziałek, 9 czerwca 2014

MILK BAR


Nazwa jest tu dość myląca, bo nie jest to tradycyjny bar mleczny. A już na pewno nie zionie tu PRL-em.
Do wyboru oprócz dań rodem z baru mlecznego jak na przykład pierogi mamy tez parę propozycji dużego obiadu dnia w cenie 18 zł. Osobiście gorąco polecam naleśniki.


Milk Bar oferuje:
- największe pierogi, jakie do tej pory widziałam
- najgorsze pierogi z mięsem, jakie jadłam
- ponoć najlepsze pierogi ze szpinakiem w Krakowie (na zdjęciu)- tak słyszałam.


Panie są prze miłe, choć mamy tu częściową samoobsługę.
Wystrój na szczęście nie kojarzy się z kultowym barem mlecznym z filmu „Miś. Prędzej określiłabym to, jako bar mleczny XXI wieku. Jest prosto, ale ładnie i schludnie.

 


 Podsumowując Milk Bar polecam na szybkie śniadanie, obiad bądź kolacje, jednakże nie jest on najtańszym tego typu lokalem, który możemy znaleźć w okolicy krakowskiego rynku. Obiad dnia czasem można zjeść taniej niż za 18 zł.
Ogólna ocena: 7/ 10 zraziły mnie trochę te nieszczęsne pierogi z mięsem i jednak uważam, że ceny powinny być niższe biorąc pod uwagę specyfikę miejsca i konieczność częściowej samoobsługi.