wtorek, 15 listopada 2016

TREDELNIK



Właściwie cały post to mogłoby być w tym przypadku jedno zdanie: O ludzie, jakie to dobre!!!!
No, ale ja lubię gadać, więc opisze dokładniej, jaki cudowny jest Tredelnik.
Najpierw trochę wspomnień. Pierwszy raz spotkałam się,
z tredelnikami podczas mojego pobytu w Czechach w 2014 roku. Wszyscy tam jedli to słodkie, aromatyczne ciasto z dodatkami
w kształcie kubka bez dna. Skusiłam się i ja. Od tego czasu Praga smakuje i pachnie jak tredelnik z cukrem i cynamonem.
Dwa lata później zobaczyłam na Facebooku wydarzenie: urodziny Tredelnika na krakowskim Kazimierzu. Skuszona obietnicą zniżki i pamiętnym smakiem praskiego ciasta poszłam sprawdzić jak wypada czeski przysmak w Krakowie.
Już po pierwszym kęsie przypomniałam sobie, za co pokochałam tredelniki. Słodkie, miękkie w środku, a chrupkie z zewnątrz, posypane orzeszkami ciasto rozpływało się w ustach. Jako dodatki wybrałam pół na pół masło orzechowe i morele, co okazało się połączeniem idealnym. Bardzo miły i uśmiechnięty pan mówiący
z czeskim akcentem powiedział, że mogę pomieszać smaki. Skorzystałam z urodzinowej promocji i zapłaciłam o 2 zł mniej, czyli tylko 7 zł. Zaskoczyło mnie, że te ciasta w Krakowie są tak tanie. 



Kazimierzowski Tredelnik to Food Truck. W prawdzie sezon na jedzenie na zewnątrz uważam za zamknięty, ale otoczenie zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Urokliwy zaułek (róg ulic: Izaaka, Jakuba, Ciemnej) został modnie i z pomysłem zaaranżowany meblami z palet i hamakami. Właściciele wyszli na przeciw klientom i na każdym siedzisku położyli kocyki, aby można było ogrzać się podczas jedzenia sprzedawanych tam pyszności.



Podsumowując: Idźcie tam koniecznie! Ich wyroby to niebo
w gębie, musicie tego spróbować.

Ogólna ocena 10/10.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz