sobota, 14 maja 2016

PINO


Uwielbiam eksperymentować i poznawać wszelkie nowości. Dotyczy to zarówno nowych miejsc jak i nowych smaków. Restauracja Pino idealnie się do tego nadaje. Gdy tylko zobaczyłam w karcie policzki wieprzowe z fasolką szparagową i puree od razu wiedziałam, że ich spróbuje. Mojego wyboru nie pożałowałam. Mięso okazało się bardzo delikatne w smaku i rozpływało się
w ustach a dobrze przyprawione dodatki nadawały daniu wyrazistości.


Kolejną eksplozją nieznanego smaku była pizza z figą. Nie mogłam się oprzeć, bo figa to jeden z moich ulubionych owoców. Jej słodycz przyjemnie przełamywała i zarazem dopełniała pozostałe słone dodatki i ciasto.




Jeżeli nie przepadacie za takimi smakowymi wycieczkami
w nieznane Pino oferuje również tradycyjne potrawy. Na przykład pikantnego burgera z frytkami. I nie żartują pisząc, że jest pikantny.


Gorąco polecam też makrelę. Muszę przyznać, że to najlepsza ryba, jaką do tej pory jadłam. Aksamitna i idealnie doprawiona, urozmaicona wieloma pysznymi dodatkami jak ziemniaczki opiekane, które uwielbiam. I przede wszystkim nie miała ani jednej ości! A to właśnie ości odstraszają mnie od ryb, choć tak bardzo lubię je jeść.


Jak widać na zdjęciach wszystkie dania są pięknie i elegancko podane, jak również widać porcje są małe. Do tych dwóch składników należy dodać jeszcze trzeci- miłą i profesjonalną obsługę i sumą tego działania są wysokie ceny. Niestety.


W kwestii wystroju Pino ma modny industrialny dizajn z dużą ilością metalowych akcentów, który został przełamany ciepłym drewnem, co w tak ogromnym wnętrzu sprawdza się idealnie. Do tego antresola oraz stoliki w oknie i lokal już skradł moje serce.


Podsumowując mała, elegancka i droga kolacja z przyjaciółmi lub drugą połówką to doskonała okazja do odwiedzenia Pino.
Ogólna ocena 8/10.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz