wtorek, 9 sierpnia 2016

"Salome" Oscar Wilde. Teatr Odwrócony


Gdy tylko zobaczyłam na Facebooku wydarzenie "Salome"
w Teatrze Odwróconym w reżyserii Pawła Pawlika wiedziałam, że muszę to zobaczyć. Po pierwsze, dlatego iż Oscar Wilde to jeden
z moich ulubionych autorów. Po drugie uwielbiam historię Salome. Opowiada ona o pięknej księżniczce, która zakochała się nieszczęśliwie w Janie "chrzcicielu". Po odrzuceniu, którego doznaje Salome jej uczucie przemienia się w nienawiść. W zamian za wykonanie tańca dla swojego ojczyma- Heroda, targana rządzą zemsty Salome życzy sobie otrzymać głowę Jana na srebrnym półmisku. Jej życzenie zostaje spełnione.
Spektakl, który oglądałam z zapartym tchem był monodramem, czyli występem jednego aktora wcielającego się we wszystkie role. Anna Rakowska zrobiła to doskonale. Perfekcyjnie oddała skrajne emocje towarzyszące Salome: miłosną ekstazę i nienawiść, uwielbienie dla ukochanego i okrucieństwo wobec niego. Wyraziła również pełen pogardy stosunek Jana do Salome oraz chorą fascynację Heroda swoją pasierbicą. Kostiumy i surowa scenografia pustelni potęgują wrażenie obłędu, w który poparła tytułowa bohaterka.
Zachwycił mnie też sam Teatr Odwrócony, jako placówka,
a właściwie jego pracownicy. To niezwykle mili i przyjacielscy ludzie, którzy chętnie pomogą i nawet z podziemi wytrzasną dodatkowe miejsce na rezerwację dla mnie i mojej mamy, z którą byłam na spektaklu.
Ponadto na sale, która mieści się w zwykłej kamienicy, wchodzi się niemal po ciemku. Jedynie przy blasku świec trzymanych przez obsługę. To prosty a bardzo efektowny zabieg.
Teatr rządzi się zasadą Pay What You Want. Płacimy tyle ile chcemy, po obejrzeniu przedstawienia. Nie tylko spektakl, ale również cała obsługa i otoczka są warte na prawdę dużych pieniędzy.




Rzeźba "Salome" Walerego Gadomskiego z Galerii Sztuki Polskiej XIX w Sukiennicach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz