niedziela, 7 maja 2017

HURRY CURRY, czyli orient na każdą kieszeń

Kraków przyprawiony curry. Trochę szaleństwa i kolacja przyjaciółek jak w „Seksie w wielkim mieście”

Szyld Hurry Curry

Razem z przyjaciółkami postanowiłyśmy odkryć orientalne smaki w Krakowie i wybrałyśmy się do Hurry Curry. To już trzeci lokal, który znajduje się pod adresem Szpitalna 9. Wcześniej było tam Boogie, a następnie Spazio. Mam nadzieje, że Hurry Cury będzie miało więcej szczęścia.

Wystrój restauracji jest dość ascetyczny, ale niepozbawiony elementów podkreślających jej charakter. Zachwyciła mnie cała ściana zdjęć z Azji oraz znajdujące się na przeciwko niej zegary. Całość jest urządzona spójnie i zgodnie obowiązującymi minimalistycznymi trendami.

Dekoracje Hurry Curry

Wystrój Hurry Curry

Zamówiłyśmy każda po orientalnym daniu, którego nazwę
z trudem mogłybyśmy wymówić, ale miła pani kelnerka przyszła nam z pomocą i wyjaśniła, jakie smaki kryją się pod egzotycznymi określeniami. Mój wybór padł na Curry ze Sri Lanki, czyli aromatyczny sos na bazie śmietanki kokosowej, tamaryndowca, ziaren czarnej gorczycy kurkumy i imbiru z krewetkami oraz ryżem. Połączenie smaków z pozoru dość abstrakcyjne okazało się orgazmicznym doznaniem dla moich kubków smakowych. Uwielbiam krewetki, a orientalny sos- zupa doskonale dopełniał ich subtelny smak. Danie okazało dość pikantne, pomimo, że
w karcie było zakwalifikowane, jako łagodne. Nie chce nawet myśleć, jak smakują te określone, jako mocno pikantne. Moje przyjaciółki również były zachwycone kolacją. Za cztery dania
i osiem piw zapłaciłyśmy 158 zł, co jest dobrą ceną.

Orientalna kolacja

Podsumowując, smaki Hurry Curry są obłędne. Idźcie tam koniecznie!
Ogólna ocena: 10/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz