piątek, 7 października 2016

CAMINO



Jakiś czas temu wraz z mamą i znajomymi w deszczową niedzielę poszukiwałam obiadu z cyklu happy hour. Czy Wy tez tak macie, że gdy czegoś nie szukacie to wydaje się Wam, że jest tego pełno,
a gdy juz chcecie pójść na lunch dnia to nigdzie nie ma takich ofert? Tak właśnie było tego dnia, aż wypatrzyliśmy mały szyldzik Camino z informacją o obiedzie dnia.





Wnętrze lokalu zakrawało bardziej na bar piwny, w którym podają przekąski, ale chyba interes słabo się kręcił (wnioskuje to po tym, że byliśmy jedynymi gośćmi), więc rozszerzyli ofertę o dania. Ciężkie drewniane meble i ciemne kanapy w słabo oświetlonym pomieszczeniu sugerują raczej barowy klimat. W restauracji powinno być trochę więcej jasnych elementów.




W ofercie dnia znajdowała się smażona kiełbaska lub eskalopki. Wszyscy postanowiliśmy na eskalopki z frytkami i surówką za 15 zł. Były smaczne, panierka nie odchodziła i nie dało się wyczuć smaku oleju. Może nie były mistrzostwem i ekstazą dla kubków smakowych, ale jak na obiad za 15 zł to dawały radę.




Kelner i jednocześnie barman, choć miły to nie śpieszył się do obsługiwania jedynego zajętego stolika. W kwestii cen napojów to standardowo, herbatka za 5 zł.



Podsumowując, mam wątpliwości czy poszłabym tam kolejny raz na obiad z mamą. Na piwo ze znajomymi za to jak najbardziej tak. 
Ogólna ocena 7/10.

Jak podobają się Wam takie baro- restauracje?

1 komentarz: