poniedziałek, 1 lutego 2016

HELLADA


 Tak bardzo tęsknie za greckimi przysmakami, że wizyta w tej restauracji mocno mnie uszczęśliwiła przywołując wspomnienia
z Korfu
.


Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona wszystkim, co mnie spotkało w Helladzie. Po pierwsze i najważniejsze jedzenie. Wyborne! Souvlaki niczym nie ustępowały w smaku tym w Ipsos, dobrze przypieczone i odpowiednio doprawione. Podane z frytkami, świeżym sosem tsatsiki i chlebkiem pita tworzyły  bardzo sycącą porcje. Co do ryby w sosie, to pikantny sos smakował dokładnie tak samo i miał identyczną konsystencje jak ten, który jedliśmy
w tawernie w Paleokastritsa.


No cena niestety równie duża jak porcje. Za dwa obiady, herbatę
i tonik zapłaciliśmy aż 72 zł. No ale ten smak ciepłej Grecji zrekompensował mi wydatek.


Pozytywne wrażenie wywarł na mnie również wystrój. Spodziewałam się kiczowatych ścian w chmurki z muskularnym Zeusem i innymi greckimi bóstwami. A tutaj nic z tych rzeczy. Kolorystyka niebiesko- biała nawiązująca do greckiej flagi. Butelki po winie na ładnym regaliku, wygodne poduchy, nie nachalny motyw żaglówek i akwaria z rybkami (akwaria należałoby wyczyścić). Wszystko to stworzyło bardzo spójna całość z nutą elegancji. Z przyjemnością zjadamy tam posiłek. Miejsca dla nikogo na pewno nie zabraknie. Obsługa również zasługuje na pochwałę.




Podsumowując koniecznie wybierzcie się na wielki grecki obiad do Hellady.
Ogólna ocena 9/10.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz