piątek, 12 lutego 2016

CZTERY PORY ROKU


Musze przyznać, że gdyby nie wygrana 20 zł w konkursie All In Card w życiu nie pojechałabym, aż na Ruczaj do tej kawiarni. Zdecydowanie nie żałuje tej wyprawy bo zjadłam największego naleśnika na świecie.


 Ja zamówiłam naleśnik z serkiem i syropem owocowym oraz herbatę z rumem. Naleśnik jak widać naprawdę mega duży, ciasto było dosyć grube i ogólnie połączenie serka i sosu brzoskwiniowego mi smakowało, ale pod koniec posiłku całość stała się muląca
i ciężko byłoby to zjeść do końca bez popijania. Jednak piłam lepsze herbaty z rumem. Sugerowałabym dodać do tej herbaty więcej owoców: cytrynę, limonkę, jabłko, pomarańczę. A do naleśników coś co przełamałoby te trzy smaki jak na przykład czekoladę. Mój chłopak zamówił naleśnika z brzoskwiniami i bitą śmietaną i to połączenie choć klasyczne  okazało się dużo lepsze. Jego wybór co do herbaty również okazał się lepszy- z wiśniówką
i pomarańczą smakuje doskonale. 



Ceny w Czterech Porach Roku są raczej wysokie. Nasz bon 20 zł starczył na zapłacenie za herbaty. Za naleśniki wyszło 24 zł.


Lokal zasługuje na pochwałę ze względu na wystrój. Bardzo ładne wnętrza, dopasowane do nazwy i profilu kawiarni. Przyjemne kolory ziemi, połączenia różnych faktur i wzorów sprawiają, że
w środku jest na prawdę ciekawie i elegancko. Miło się tam spędza czas, chociaż, pani kelnerka mogłaby być bardziej zaangażowana
w swoja pracę i podchodzić do stolików przy których usiedli klienci, a tych nie ma tam wielu, więc się kobieta nie napracuje. 


Podsumowując: Jeśli mieszkacie w pobliżu wybierzcie się tam na randkę, ale jedyne co mogę polecić to herbata z wiśniówka
i pomarańczą.
Ogólna ocena 7/10.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz