wtorek, 1 marca 2016

CZARKA


Zakochałam się w tym miejscu! I jest to miłość od pierwszego wejrzenia, bo jak tylko weszłam do Czarki i zobaczyłam wystrój to wiedziałam, że uczucie połączy nas na zawsze. Urocze
i klimatyczne poduszki do siedzenia na podłodze przy niskich stoliczkach dosłownie zwaliły mnie z nóg. To genialny pomysł oddający specyfikę lokalu związaną z azjatyckimi zwyczajami picia herbaty. Ogólnie bardzo ładnych akcentów rodem z dalekiego wschodu jest tam dużo, co stanowi ogromny plus i w pełni wykorzystuje potencjał, jaki daje herbaciarnia.



Jeśli ktoś jednak preferuje tradycyjne krzesła i stoliki również znajdzie coś dla siebie.


Personel Czarki jest niezwykle miły i swoim wyglądem a nawet zachowaniem pasuje do klimatu miejsca. Zarówno od pani kelnerki jak i z lokalu bije japoński spokój. 
Oprócz poduszeczek do siedzenia na podłodze i niskich stoliczków moja drugą miłością, którą tam spotkałam jest oczywiście herbata. Od zawsze uwielbiam ten napój, dlatego piję go zdecydowanie częściej niż kawę. W Czarce mamy całe mnóstwo herbat do wyboru i nie wiem, kiedy ja zdążę spróbować wszystkich. Menu jest bardzo przejrzyste, a napary podzielone kolorami. Zaczęliśmy od cierpkiej
i gorzkiej żółtej oraz delikatnej i stonowanej białej herbaty
o intrygującej nazwie Biała Małpa. Taki czajniczek jest na prawdę bardzo pojemny i dużo się w nim mieści, a cena jednego wynosi paręnaście złotych, a więc nie drogo. Herbatę pijemy oczywiście
w czarkach jak na miejsce o takiej nazwie przystało.


Oprócz napoju na miejscu możemy zakupić susz "na wynos" lub różnego rodzaje piękne pojemniczki do przechowywania albo naczynia do podawania herbaty. 



Podsumowując, to chyba najbardziej nastrojowe miejsce, w jakim byłam, idealne jak mało, które aby spędzić tam romantyczną randkę.
Ogólna ocena: 10/10.

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz