wtorek, 18 marca 2014

TIVOLI


Powrót do krakowskich restauracji i zaczynamy od Tivoli.
Uwielbiam włoską kuchnie. Tivoli była pierwszą krakowską restauracją, do której poszłam, gdy jeszcze tu nie mieszkałam. Mam do niej sentyment. 
Od mojej pierwszej wizyty tam trochę się zmieniło. Po pierwsze wystrój się poprawił. Jest przytulnie i elegancko. No i genialne rozwiązanie problemu szpecącego grzejnika na ścianie.


Po drugie obsługa. Kelnerka wydaje się mało profesjonalna i nie ma pracowniczego uniformu, co tylko dopełnia tego wrażenia. Ale jest względnie miła.
Jedzenie się nie zmieniło. Zawsze dobre, niedrogie i małe... Pizzą
z Tivoli dwie osoby się nie najedzą, a dla jednej jest za duża. Ostatnio zamówiłam makaron penne z tuńczykiem. Ogólnie dobry, ale jadałam lepsze. Porcja mała a sos za wodnisty.


Podsumowując: Tivoli to bardzo dobre miejsce na randkę z kolacją
i deserem. Lub dla osób, które mało jedzą.
Ogólna ocena: 6/10 Odjęłam za sos do penne, małe porcje i mało profesjonalną obsługę, ale i tak mi się podoba :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz