niedziela, 22 grudnia 2013

KIERMASZ ŚWIĄTECZNY


Powracamy na jakiś czas do Polski, pomimo, że planuje jeszcze dwa wpisy o Pradze. Ale z racji tego, że za chwilę święta, a ja uwielbiam święta (każde, mogłabym świętować nawet Dzień Jeża) to nie mogłam sobie odmówić napisania o Krakowie w świątecznej odsłonie. 
I oczywiście kiermasz. Od przeprowadzki do Krakowa mam swoją tradycje wybrania się na świąteczny kiermasz aby, zjeść owoce w czekoladzie i wypić grzane wino. Co prawda 200ml najpopularniejszego Grzańca Galicyjskiego za 7 zł to czyste zdzierstwo, ale w połączeniu ze świąteczną aurą i tak mi smakuje.


Jeśli chodzi o owoce w czekoladzie to próbowałam: jabłka, mandarynek, ananasa i pianek marshmallow, (pomimo, że marny z nich owoc to też są w ofercie). Najbardziej jak do tej pory smakowały mi mandarynki, a nie polecam jabłka, ponieważ trudno się je. Niestety jak widać na zdjęciach owoce do tanich deserów nie należą. Taki "urok" kiermaszu, że na wszystkim tam zdzierają.


Menu kiermaszowe oferuje nam tez bardziej treściwe dania jak kiełbaski z grilla, bigos, chleb ze smalcem, pierogi. Oczywiście wszystko to w zawyżonych cenach.


Oczywiście główną ideą kiermaszu jest handel różnego rodzaju bibelotami. Od całej masy ozdób świątecznych i słodyczy, przez biżuterię, ceramikę i wyroby skórzane, po drewniane akcesoria do kuchni. Jest nawet kuźnia gdzie można nabyć podkowę na szczęście z imienną dedykacją, a zaraz obok możemy kupić świąteczny pierniczek- serduszko z wróżbą. 




Czasami można znaleźć prawdziwe perełki.

Cudowne róże z kuźni.


Podsumowując wycieczkę na kiermasz świąteczny na Rynku Głównym polecam każdemu, tylko ostrożnie, aby nie zostawić tam fortuny, bo ceny są naprawdę wygórowane. 
































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz