wtorek, 10 stycznia 2017

KRAKOWSKI KUMPIR


Tak, wiem, że temperatura bynajmniej nie sprzyja jedzeniu na zewnątrz. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że do Kumpira poszłam jeszcze w październiku, a fotografuje wszystkie miejsca, w których jadam i o każdej porze. 
I wiem również, że pewnie czeka mnie ogrom krytyki, gdy powiem, że tradycyjny krakowski Kumpir jest moim zdaniem paskudny. Za duży, zamulający, kiepsko przyprawiony, wygląda jak kupa i nie chodzi tu o kupę ziemniaków z dodatkami, którą
w rzeczywistości jest. 
 


Nie tylko mi się smakowało, ale również nie podobało. Budka
z Kumpirem jest przy Hali Targowej, jak zawsze obleganej przez wszelkiego typu żulernie. Mało tego, tragiczne stoliczki
i krzesełka są otoczone przelewającymi się koszami na śmieci, na których żerują gołębie. Brrry. Darowałam sobie fotografowanie śmietników. Przy takich warunkach spodziewałam się, że ziemniak będzie kosztował nie więcej niż 12 zł. Zdziwiłam się, gdy zobaczyłam ceny w przedziale od 12 do 20-kilku zł. 
.
 


Podsumowując, krakowskiego Kumpira trzeba spróbować. No, więc spróbowałam i już go tam nigdy nie kupię. Może w innej budce znajdę lepszego ziemniaka.
Ogólna ocena 3/10.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz