sobota, 12 kwietnia 2014

HOT CHILI


I znowu poniosło mnie do miejsca, w którym można skosztować dalekich smaków. 
Nigdy do tej pory nie jadłam indyjskiej kuchni. I szczerze mówiąc nie żałuje i na pewno to nie była moja ostatnia wizyta w restauracji z tego typu jedzeniem. Zamówiłam Shahi Paneer, czyli kawałki indyjskiego sera gotowane w sosie maślanym z rodzynkami i migdałami, a do tego razowy chleb indyjski. Na początku, gdy podano mi danie myślałam, że się nie najem, ale myliłam się. Było pyszne i niesamowicie sycące.

Pani kelnerka była bardzo miła i ochoczo doradzała w wyborze dodatków. Niestety najwyraźniej "zapomniała" wcześniej dokładnie posprzątać stolika, przy którym usiadłam. Wydaje mi się to niedopuszczalne biorąc pod uwagę, że lokal tani nie jest (zapłaciłam 34 zł za danie, chleb i wodę), więc powinien trzymać odpowiednio wysoki poziom.
Wystrój restauracji przypadł mi do gustu. W tego typu miejscach łatwo popaść w skrajność i wnętrze będzie okropnie kiczowate. Tutaj nie ma mowy o kiczu. Jest klimatycznie, ale bez przesady. Choć ogólnie nie jest to najprzytulniejsza restauracja, ale zdecydowanie najlepiej urządzona spośród wszystkich tego typu, w jakich byłam.
Podsumowując: Hot Chili polecam głównie na orientalny obiad ze znajomymi, trochę mało tam romantycznie żeby pójść na randkę.
Ogólna ocena 6/10 odjęłam za wysokie ceny i brudny stolik.  





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz